Bez kategorii

Bobry zapłacą za powódź

Od pewnego czasu śledzę wybiórczo artykuły pana Wajraka i dziwię się co najmniej tak samo jak on, że redakcja GW wciąż nie zrezygnowała z usług tego nawiedzonego ekologa-felietonisty, typowego oszołoma z klapkami na oczach, dla którego liczy się tylko przyroda i nic poza tym. Argumenty pana Wajraka są na poziomie dziecka, które uparło się, że chce nowy samochód do piaskownicy, „bo tak”. Nieważne, że odstrzału nadmiernie rozplenionych bobrów wymaga „konieczność ograniczenia poważnych szkód w gospodarce oraz interes zdrowia i bezpieczeństwa powszechnego, (…) zagrożenie przerwania wałów przeciwpowodziowych na Wiśle, w związku z przechodzącą przez teren województwa kujawsko-pomorskiego powodziową falą kulminacyjną”. Liczy się tylko to, że „bobry właśnie wychowują młode”! Pozostałe argumenty pana Wajraka są niewiele lepsze. Nie dziwmy się później, że w procesie decyzyjnym przy tworzeniu różnych inwestycji nie ma w Polsce żadnego dialogu pomiędzy inwestorami a zwolennikami ochrony środowiska, skoro ci drudzy mają takich przedstawicieli, jak pan Wajrak – nie dążących do dialogu, posługujących się bzdurnymi, tendencyjnymi argumentami podanymi w populistyczny sposób i w rzeczywistości nie robiących nic dobrego, a wręcz psujących opinię całemu środowisku ekologów. Może pan Wajrak zechce zapłacić z własnej kieszeni za szkody wyrządzone przez powódź z winy ekologów, np. te w Oświęcimiu?



rumcajs.68 = rumcajs68