664

Prof. Jones o globalnym ociepleniu

Na stronach BBC bardzo ciekawa rozmowa z prof. Philem Jonesem, jednym z czołowych ekspertów od globalnego ocieplenia (panie mwrona1 – dziękuję za ten link!). Mnie rzuciły się w oczy trzy rzeczy:

1. Prof. Jones przyznaje, że od 1995 r. nie ma ‚statystycznie znaczącego’ ocieplenia.

2. W istocie, prof. Jones przyznaje, że od 2002 r. ogólny trend jest nieznacznie (-0.12C przez dekadę) spadkowy, choć nie zgadza się on, by nazwać to oziębieniem (‚statystycznie nieznaczący’).

3. Ocieplenie średniowieczne. Prof. Jones stwierdza, że w środowisku naukowym faktycznie istnieje debata, czy było ono globalne, czy ograniczone (panie Wajrak, hop, hooop). Zgodnie z Jonesem: „Średniowieczne ocieplenie jest najwyraźniej widoczne w częściach Ameryki Północnej, północnego Atlantyku, Europy i części Azji. Aby stwierdzić, że ocieplenie to było faktycznie globalne potrzebnych jest więcej zapisów z regionów tropikalnych i z południowej półkuli – mamy bardzo niewiele paleoklimatycznych zapisów z tych dwóch ostatnich regionów.

Oczywiście, gdyby okazało się, że ocieplenie średniowieczne było globalne i równie ciepłe lub cieplejsze niż obecnie (bazując na odpowiednim pokryciu obydwu półkul) wtedy oczywiście ocieplenie z końca XX wieku nie byłoby wyjątkowe. Z drugiej strony, jeśli ocieplenie średniowieczne było globalne, jednak słabsze niż obecne wtedy byłoby ono [ocieplenie obecne] bezprecedensowe”.

Proszę, proszę, jeśli nawet najtwardszy z twardych, stwierdza, że obecne ocieplenie może nie być wyjątkowe nawet w skali tysięcy lat, to cóż się dziwić, że zdrowy sceptycyzm pleni się aż miło? (prof. Turski – dziękujemy raz jeszcze).

PS

Żeby była jasność – Jones afirmuje także swoje przekonanie w antropogeniczne ocieplenie.