636

pytanie do Ztrewq o huragany

Przepraszam za wyjęcie pytania spod artykułu ,,Klimatolodzy na lodzie”, ale źle się czuję w zagłuszającym myślenie wrzasku Beotów w wątkach zaczynających się wprost od artykułów w GW.

ztrewq:

> Natomiast mnie osobiście zależy na tym, żebym nie musiał ubezpieczać się

> od huraganów

Byłbym wdzieczny za szkicowe wyjaśnienie, jak ocieplenie wpływa na ilość ew. siłę huraganów. W moim naiwnym rozumieniu siła wiatru zależy nie od samych temperatur tylko od ich gradientów. Inaczej: od nierównomierności w nagrzaniu mórz i lądów. Gdyby efekt cieplarniany miał równomiernie podgrzewać całą powierzchnię Planety, to nie widziałbym powodu, żeby ubezpieczać się od huraganów. Jakie są powody do przypuszczeń, że morza i lądy będą podgrzewane nierównomiernie?

Ja widzę jeden mechanizm zwiększania różnic temperatur. Kiedy woda lub suchy ląd chłoną ciepło, to zwiększa się ich temperatura; ale kiedy ciepło chłoną lody i śniegi (polarne lub górskie), to to ciepło idzie w ich topienie, a temperatura się (na razie) nie zmienia.

Czy ten mechanizm wystarczy do wyjaśnienia wzrostu intensywności huraganów? Czy też istnieją inne?

– Stefan