Bez kategorii

Ekspandujący wszechświat – a losy ludzi..

Ogłoszenie dzisiaj przyznania nagrody Nobla Panu S. Perlmutter’owi .. wyzwala w moim umyśle żywe wspomnienia. Tak się bowiem składa że pracę [ S. Perlmutter i wsp.: Discovery of a supernova explosion at half the age of the universe, NATURE nr 6662/391, – z 1 stycznia 1998 roku ] cytowałem wielokrotnie.

Czyniłem to gdyż udowodnienie, że Wszechświat ekspanduje z coraz większym przyspieszeniem i nigdy nie stanie się wszechświatem kolapsującym .. ma ogromne znaczenie światopoglądowe.. Taka wizja wszechświata zaprowadziła mnie do przekonania o konieczności „włączania się do akcji ” na pewnym etapie jego rozwoju zamieszkujących go istot inteligentnych.

Intuicyjnie można to ilustrowac rysunkiem dostępnym pod.:

http://learning.orangespace.pl/w2.jpg

http://learning.orangespace.pl/people-participation.jpg

Chcę tu napisać parę słów o wstrząsie jaki wywołało we mnie odkrycie Perlmuttera. W pewnej ksiażce napisałem wtedy .:

[ ” .. Vic Stenger, pisząc o obserwacjach najbardziej oddalonych gwiazd supernowych, napisał zdanie „BYE, BYE Tipler”. Dlaczego ów Stenger wysnuł taką ostrą konkluzję … Otóż teoria Franka Tiplera zakładała, że Wszechświat jest zamknięty. … Napisałem wtedy do Klubu Omega list pod smutnym tytułem: „Omegon, reincarnation or the thechnology to retrieve our ‚souls’ „. Postulowałem w owym liście, że jeśli Wszechświat jest otwarty i chcielibyśmy koniecznie coś zrobić, aby jednak wydarzyły się przepowiednie zawarte w Starym i Nowym Testamencie, to trzeba by wrócić do dawnego pomysłu, właśnie Stengera i pomyśleć o „Omegonie”.

Otóż na początku istnienie Internetowej listy dyskusyjnej omega-point@world.std.com

Vic Stenger zaproponował, aby ustalić termin „OMEGON” dla następujące sytuacji:

„Hipotetyczna, wysokorozwinięta cywilizacja z rozmysłem manipuluje czasoprzestrzenią, aby doprowadzić do lokalnego kolapsu, aby wytworzyć warunki do stanu „Aleph”, czyli stanu kiedy to ilość informacji (wiedzy) i możliwości tej cywilizacji narastają w sposób nieograniczony”.

Sytuacja jest więc jednak taka, że; jak się nam dzisiaj wydaje, wszystkie galaktyki wraz z naszą „Drogą Mleczną” są gnane na zewnątrz, ale jeśli mamy kiedyś zmartwychwstać to musimy nauczyć się manipulowania ową „stałą kosmologiczną”, po to aby wytworzyć „OMEGON”.

Piotr Ciesielski w swoim artykule napisał wówczas :

„Najdziwniejsze, że aby zadowalająco wytłumaczyć, dlaczego Wszechświat nabrał takiego rozpędu, potrzeba – jak twierdzi dzisiejszy „Science” – postawić całą dotychczasową kosmologię na głowie i wprowadzić nową, tajemniczą siłę. Siła ta ma być własnością samej próżni i sprawiać, że galaktyki odpychają się na przekór sile grawitacji. …”

„Co ciekawe, bardzo bliski wpadnięcia na jej trop był Albert Einstein, który na początku wieku w swoich równaniach grawitacji wprowadził tzw. stałą kosmologiczną. Stała ta oznaczała w praktyce właśnie odpychającą siłę samej przestrzeni. Einstein wpisał ją do równań na przekór sobie, bardzo się ona mu nie podobała, gdyż komplikowała prostotę równań. Ale wtedy, gdy powstawała jego teoria grawitacji, Wszechświat wydawał się być statyczny, bez ruchu. „Odpychająca” stała kosmologiczna miała równoważyć przyciągającą siłę ciążenia i trzymać Wszechświat w ryzach. Po odkryciu w latach 30., iż Wszechświat rozszerza się, Einstein odetchnął z ulgą i pozbył się stałej kosmologicznej, nazywając jej wprowadzenie „największym błędem swego życia”. Okazuje się, że niepotrzebnie. …” ]

Dlaczego Wszechświat ..”rozlatuje się na wszystkie strony” to jedna sprawa… Dla wytwarzanego przez nas współczesnych „obrazu świata” ważne jest jednak to iż wieloświat jawi się nam… jako „wiecznie pączkujący krzew”. Dopiero uwzględnienie losów zamieszkujących „w tym tworze topologicznym” istot inteligentnych sprawia, że otrzymujemy w rezultacie ciekawą wizję metafizyczną. ~ Andrew Wader