Bez kategorii

Definicja desygnatu Lamesza

LAMESZOLOGIA-Definicja ‚DESYGNATU’ wedlug Lamesza.

Jestem przkonany ,że Lamesz i tym razem nie zgodzi się z podrecznikowym (zaczerpniętym z podręcznika ,z którego uczą się studenci logikii) okresleniem pojecia ‚DESYGNAT’….Osobiście bym się wstydził takiej postawy!

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.filozofia&tid=1150248&pid=1150290&MID=%3Cj1dqvf%24f2f%241%40news.onet.pl%3E

Lamesz <lamesz@onet.eu> napisał(a):

Chłopie, daj już sobie spokój. Po co to ciągniesz? Nie masz po prostu

racji i żeby się o tym przekonać, nie trzeba sięgać do żadnego uczonego

źródła, wystarczy mieć pod ręką słownik języka polskiego. To nie jest

fizyka kwantowa. Np. USJP:

„desygnat – przedmiot rzeczywistości pozajęzykowej, który jest określany

(nazywany) przez dany wyraz (nazwę)” – USJP PWN, I, 596.

Można by się przyczepiać do tej akurat definicji (bo nazwa może również

nazywać przedmiot „rzeczywistości językowej”), ale ona dobrze przekazuje

najważniejszą zasadę – że desygnowanie to relacja między elementem

języka a pewnym innym obiektem. Stąd nie możesz pisać, że „takie

urządzenia jak silniki molekularne” „mają swoje desygnaty pośród

ludzkich wytworów”, bo silniki molekularne są przedmiotami fizycznymi, a

nie elementami języka i nie możesz o nich mówić, że cokolwiek desygnują.

Mógłbyś ew. powiedzieć, że nazwa „silnik” ma swoje desygnaty zarówno w

świecie biologii komórki (gdzie jej desygnatem jest np. dana pompa

jonowa), jak i ludzkich wytworów (gdzie jej desygnatem jest np. diesel w

moim aucie). Mógłbyś też ew. powiedzieć, że nazwa „silnik molekularny”

ma jakiś desygnat – np. ta oto pompa jonowa – ale przecież nie będzie

jej desygnatem żaden wytworzony przez człowieka silnik, jako że nie

ludzkość nie wytwarza silników molekularnych.

No jaśniej się już nie umiem wytłumaczyć. Z której strony na to nie

spojrzeć, to se ne da.

Jak koniecznie chcesz uczone źródło na te oczywistości, to odsyłam do R.

Grzegorczykowej: „Wstęp do językoznawstwa”, PWN 2007, str. 53-55, gdzie

masz rozpisane to samo w trochę innym języku (denotacji i referencji), i

do „Kognitywnych podstaw języka i językoznawstwa” p.red. E.

Tabakowskiej, Universitas 2001, s. 48-59, gdzie masz opisany trójkąt

semiotyczny, i trochę więcej na temat relacji między symbolem,

znaczeniem a przedmiotem. U Tabakowskiej masz wprost wytłumaczone, co to

jest desygnat i relacja desygnowania.

KK:

Bzdury wypisujesz–nawet tą definicję przeinaczyleś. Z resztą ja ci podalem wiecej zaleznych pojęc uzywanych do definiowania. To co robisz ,to zwykla szarlataneria i krętactwo. Nie możesz pogodzić się z tym ,ze nie masz racji ,więc uciekasz się do perfidnego oszustwa zamiast przyznać się do tego błedu!

Dlaczego nie odniosleś się do całości ,tylko podaleś wybiorczą definicję „do ktorej (mimo to) mozna się przyczepić i dorabiasz ideologię do faktu? Dlaczego? Dlaczego pisząc do mnie na priva nie kozakowałeś ,sapaleś ,ale nie poinformowaleś mnie ,że odpisaleś mi w tym wątku: i nawet nie poinformowaleś na pl.sci.biologia? Mialeś nadzieję ,że tyutaj nie zajrzę ? Ze nie będziesz musiał UDOWODNIC dlaczego silniki molekularne twoim zdaniem nie są zgodne z definicją SILNIKOW ,a wiec DESYGNATAMI silnkow produkowanych przez inteligentnych ludzi ? Jezeli ty grasz w ten sposob ,to ja dotrzymam wcześniejszego slowa!

Dodam jeszcze ,ze te „wklejki” ,to wyniki klikania na wyrazy w opisie definicji „DESYGNAT” Z WIKIPEDII ,więc widzę ,że jesteś mądrzejszy nawet od madrych książek skoro ci się coś nie zgadza. Jakbyś był trochę bardziej błyskotliwy ,to byś choć sprawdził zamiast w zaślepieniu się SAMOkompromitował. Ja widzisz wszystko tzrma się tutaj kupy ; wszystkim tylko nie Lameszowi ,który chce za wszelką cenę dowodzić ,że SILNIK nie jest SILNIKIEM, ponieważ jest SILNIKIEM KOMÓRKOWYM ,a nie SILNIKIEM ZROBIONYM PRZEZ LUDZI;-).

JA PODALEM TAKA OTO DEFINICJĘ:

pl.wikipedia.org/wiki/Desygnat

Desygnat – każdy konkretny obiekt pasujący do nazwy, lub ściślej – każda rzecz oznaczana przez dany wyraz, pojęcie lub znak. Na przykład desygnatem słowa „pies” jest obiekt o którym można zgodnie z prawdą powiedzieć, że jest psem.

ALE SKORO NIE WYSTARCZY (ten podręcznik jest dostępny na chomiku) :

ksiegarnia.pwn.pl/produkt/4272/logika-praktyczna.html

Ziembiński Z. „Logika Praktyczna’ Warszawa 1984, Panstwowe Wydawnictwo Naukowe.

„Zakres nazwy:

zbiórwszyskich desygnatów danej nazwy bywa zakresem tej nazwy (…), „zbiór” używany dla oznaczenia pewnej mnogości elementów wyróżnianych według takich czy innych zasad, ze względu na taką czy inną cechę tych elementów” Mąwiąc o zbiorze, należy napomnieć o agregacie, który w logice innaczej nazywamy zbiór w sensie kolektywnym ( kolektywny oznacza oparty na zbiorowej pracy, zbiorowy, zespołowy, wspólny ).

Zakres nazwy oznacza również, klase desygnatów danej nazw ( o desygnacie nazwy napisze w dalszej czesci mojego wypracowania ).

Zakres nazwy – to klasa wszystkich desygnatów danej nazwy(…) Treść nazwy jest to zbiór cech, które przedmiot musi posiadać aby być dsygnatem danej nazwy. Nazwy generalne są to takie nazwy, które odnoszą sie do tych wszystkich przedmiotów, które posiadają pewien określony zespół cech.

Treścią nazwy generalnej nazywamy:

taki zespół określonych cech, na podstawie którego osoba, która używa jakiejś określonej nazwy dla danego języka w taki sposób gotowa będzie uznać określony dowolny przedmiot za desygnat tej nazwy, jeśli określi w nim te cechy łączne , a jęśli stwierdzi brak którejś z nich – odmówi charakteru desygnatu tej nazwy. Za przykład weżmy nazwę „samochód”, który w jezyku polskim posiada zespół takich cech jak :

1) urządzenie, które pozwala nam przemieszczać sie miedzy okreslonymi odcinkami drogi

2) urządzenie, które napedzane jest przez silnik

3) urządzenie, które porusza się dzięki napędowi kół

4) oraz urządzenie, które tego napędu nie otrzyma jeśli nie zostanie nalane do silnika benzyna bądz gaz.

Wszytsko co ma te cechy, które wyżej zostały wymienione, może byc nazwane samochodem i tylko to co te cechy łącznie posiada. ”

A więc do jakiej kategorii zaliczyć silniki molekularne? Przecież one mają statory ,rotory, wały przenoszace energię mechanizczą na inne urzadzenia (podsjednostki ,ktore za pomocą energii prznoszonej za posrednictwem wala produkują energię dla komowki, wici ,ktore za pomocą enegrii przenoszonej walem umozliwiają ruch bakterii, oraz popma „ssąco tłocząca” ktora za pomocą rotacyjnego silnika pompuje enzymy na zewnatrz komórki [Aparat sekrecyjny typu III]).

pl.wikipedia.org/wiki/Silnik

„W zdecydowanej większości urządzeń energia mechaniczna wytwarzana przez silnik odbierana jest od obracającego się wału silnika i jest wykorzystywana w postaci pracy mechanicznej lub zamieniana na energię elektryczną. W silnikach takich jak np. silnik rakietowy lub silnik liniowy efektem działania silnika jest energia ruchu postępowego.”

forum.gazeta.pl/forum/w,32,127593996,127624043,Reaktor_jadr_jest_desygnatem_silnika_rotacyjnego_.html

Masz jeszcze coś do powiedzenia ?

‚Wić bakterii – zawiera w swej budowie szereg elementów, znanych z mechaniki.

Pędnik, silnik, przegub kątowy, wał napędowy. Nie ma przypadkowego montażu

części – są we właściwy sposób rozlokowane, aby cała konstrukcja mogła

funkcjonować.

To wszystko bardzo przypomina silnik przyczepny łodzi. Taki wytwór ludzkich

rąk, wymaga zaprojektowania.

23370

Papieros w USA będzie przerażał

Akurat się zbiegło z moją kampanią antynikotynową

skroc.pl/6e3b

m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105226,9828125,Papieros_w_USA_bedzie_przerazal.html

‚Od przyszłego roku producenci papierosów w USA będą zmuszeni sprzedawać paczki z koszmarnymi zdjęciami odstraszającymi od palenia (..)Koncerny tytoniowe grożą rządowi USA pozwami. Twierdzą, że kampania narusza ich prawo do wolności wypowiedzi i prawo własności, ponieważ koszmarne obrazki spychają na dalszy plan ich znaki firmowe, demonizują producentów

papierosów i w niedopuszczalny sposób piętnują palaczy.

Kiedy czeski rząd doszedł do wniosku, że leczenie palaczy jest obciążeniem dla budżetu i rozważał restrykcje na reklamy papierosów, największy koncern tytoniowy świata wynajął firmę konsultingową, która udowodniła na piśmie, że

jest dokładnie odwrotnie – im więcej Czechów pali, tym bardziej rząd czeski na tym oszczędza. Wprawdzie rzeczywiście trzeba łożyć na leczenie palaczy, ale za to umierają oni dużo wcześniej, co oznacza oszczędności na emeryturach, których nie trzeba im wypłacać, na leczeniu chorób, na które już nie zachorują, na mieszkaniach, które zwalniają dla następnych pokoleń, na opiece w wieku starczym, którego palacze nie dożywają.(…)Koncerny tytoniowe w USA borykają się z szykanami już od 1966 roku, kiedy nakazano im umieszczać na paczkach dyskretne ostrzeżenie, że palenie jest szkodliwe. Od tamtego czasu odsetek palaczy spadł z 42 proc. do 20 proc. obecnie. Ale dalej spadać już nie chce. Szacuje się, że około 443 tys. Amerykanów umiera co roku na choroby będące wynikiem palenia tytoniu.

W lutym tego roku Michelle Obama ogłosiła, że jej mąż po prawie 30 latach rzucił palenie. Ale sam prezydent USA zachowuje w tej sprawie całkowite milczenie, dlatego niektórzy podejrzewają, że nadal popala w tajemnicy przed żoną i narodem.”

http://www.hatalska.com/wp-content/uploads/2008/05/brazilantismokingcampaign1.jpg

Bez kategorii

„Tam narodziła się mowa”.

wyborcza.pl/1,75476,9454314,Tam_narodzila_sie_mowa.html#opinions

Na racjonaliście.pl Jerry Coyne-kometuje ten artykuł (a ja jego komentowamie): www.racjonalista.pl/kk.php/s,1183

„Będzie to niespodzianka dla lingwistów, którzy, według tego co wiem, uważają, że przodkowie języków zanikają całkowicie po kilku tysiącach lat.”.

E tam -gramatyką go załatwią. Języki ludów ‚prymitywnych’ są zawsze bardziej skomplikowane niż jezyki ludzi cywilizowanych. My nie żyjemy w buszu ,a w markecie jest napisane czym sie nie otrujemy. Oni muszą (musieli) znać nazwe każdego grzybka , żeby sie nie otruć i ta wiedza musiała byc ustnie przekazywana z pokolenia na pokolenie.

„mogło być wiele innych przyczyn kolonizacji, włącznie ze wzrostem populacji,

który nakazywał przeprowadzkę, żeby uniknąć konkurencji”.

Afryka stała się za ciasna? Dziwne , że to się stało tak wczesnie,

ponieważ jeszcze kilkaset lat temu Murzynów siłą wywozili z

Afryki , jako niewolniczą siłę roboczą.

„(..)albo z przetrzebieniem grubego zwierza.”.

Akurat jest odwrotnie. To ci , którzy powrócili do ‚ojczyzny’ wytrzebili tam zwierzynę.

„jest to przełomowe badanie stosunku między językiem ludzkim a ewolucją człowieka.”.

„(…)Siedem lat później Alexander J. Ellis, prezes Londyńskiego Towarzystwa Filologicznego,

dodał jeszcze: „Zajmowanie się pochodzeniem mowy znajduje się poza obszarem poważnej filologii”.

„Będzie to niespodzianka dla lingwistów, którzy, według tego co wiem, uważają, że przodkowie języków zanikają całkowicie po kilku tysiącach lat.”.

To się jeszcze okaże. A co do genezy samego języka, to ciekawie sie wypowiedział J.M.

Smith („Tajemnice przełomów w ewolucji”): „Trąba słonia jest tak samo skomplikowana,

jak ludzka mowa

.Praktycznie nie ma biologów, którzy by nie uważali , że za powstanie trąby

odpowiedzialny jest proces darwinowski oparty na doborze naturalnym.

Co do mowy jednak wielu jest zdania, że powstała w inny sposób. Sposobu

tego wskazać jednak nie potrafią” . Innymi słowy: znalezieNie ‚form’ przejsciowych

pomiedzy róznorodnymi językami i dialektami nie wyjaśnia genezy ludzkej mowy!

Ludzie używamją ponad 30 fonemów. Wszelako tylko ich połączenia mają wartość

semantyczną: wiążemy dźwięki bez znaczenia w obdarzone znaczeniem słowa

Nikt jeszcze nie wyjaśnił, w jaki sposób nastąpił przeskok od stosowanej przez zwierzęta

zasady „jeden dźwięk — jedno znaczenie” do wyrazów i zdań, którymi posługują

się wyłącznie ludzie (jak to ujął: William H.Calvin

www.biblionetka.pl/book.aspx?id=48946 ).

Bez kategorii

Inteligencja a rasa ludzka

Zastanawiam sie nad takim problemem ktory moze nie jest wlasciwy

na forum publiczne bo moga mnie posadzic o rasizm ale sprobuje.

Widzialem niedawno w tv. jak przemawial jakis naukowiec japonski

w zwiazku z tymi tragediami i moj tv. jest ok oraz to byl normalny obraz

jak i inne,ale jego glowa byla bardzo duza a ramiona i cale cialo bardzo

male.Jezeli prawda jest ze glowa jest 1/6 dlugosci ciala to u niego na pewno

tak nie bylo. Dalej,rowniez niedwano widzialem na ulicy Murzyna ktory byl bardzo

wyskoki i chudy a glowe mial malutka jak szpilka.I znowu tutaj ta proporcja 1/6

nie byla zachowana (i to znacznie jak i tam ) ale w druga strone.Zaczalem sie wiec

zastanawiac czy ta rasa z ktorej akurat pochodzil ten Murzyn (bo on nie wygladal

jak typowy Murzyn) i ten Japonczyk (ktory rowniez nie wygladal jak typowy,a moze taki

jest typowy,tzn. czystej rasy) maja rozna inteligencje z natury,jak np. pies i mysza.

Jak nie pasuje na forum to wyrzudcie.

Bez kategorii

Messenger na orbicie Merkurego

4,9 mld mil (7,886 mld km) podroz z Ziemi do osiagniecia orbity Merkurego. Oczywiscie nie w linii prostej ale raczej trasa naznaczona byla petelkami – 6 planet, 5 „deep space maneuvers „.

O 9:09pm EDT Messenger wylaczyl glowny silnik wchodzac na orbite najblizszej Sloncu planety. Co ciekawe to jednen z bardzo niewielu manewrow dokonanych przy uzyciu silnika – mimo, ze sonda nie byla w do tego zaprojektowana to wiekszosc manewrow dokonana byla dzieki „zegludze slonecznej”.

Caly pojazd jest bardzo wyjatkowy. Bardzo lekki; glownie tytan, zywice grafitowe i ceramika, i odporny na wiekie zmiany temperatury. Baterie sloneczne tez nie sa „normalne”. Skladja sie w 3/2 z lusterek pomagajacym wypromieniowac nadmiar ciepla. A i tak trzeba je chowac za oslone przeciwsloneczna.

cheers

PS. Pomruk pewnie dopisze DUZO wiecej. Ja tylko tak, bo akurat ogladalem relacje na „zywo” (jednak opoznienie jest kilku minutowe) na NASA TV 🙂



So long, and Thanks for All the Fish

Bez kategorii

Nieludzka medycyna

W jednym z niedawnych postów pisałem, że niemal nikt z polskich naukowców nie podejmuje tematów badawczych leżących u podstaw większości naszych krajowych bolączek, bo za podjęcie takich tematów nie będzie nagradzany.

Pozycja ( kariera ) polskich naukowców zależy od jego „sumarycznego Impact Factor’u”, czyli od umiejętności przypodobania się gustom i preferencjom recenzentów czasopism z tzw. tzw. Listy Filadelfijskiej. Przyjęcie tego kryterium – od czego zależy możność otwarcia przewodu habilitacyjnego i już teraz także na ogół – przewodu doktorskiego, nie mówiąc o możności pozyskania stanowiska w placówce (jednostce) naukowej jest wynikiem wiernopoddańczego ustosunkowania się Ministerstw i władz uczelnianych do wymogów wciąż jeszcze wpływowego Imperium.

Po przypomnieniu tej zależności następnym krokiem powinno być podanie przykładów polskich bolączek. Spróbuję sformułować kilka takich problemów. Dzisiaj wezmę na warsztat.: problem organizacji służby zdrowia. Warto dyskutować akurat nad tym problemem, gdyż jesteśmy w przededniu przyjęcia przez Sejm nowego ustawodawstwa tzn. przeprowadzenia tzw. „reformy służby zdrowia”.

Próbowano już wiele razy przeprowadzać reformę służby zdrowia. Dlaczego owe reformy nie przynoszą korzystnych zmian.

Otóż wynika to właśnie z pewnej interdyscyplinarnej trudności systemowej .: socjologicznej, psychologicznej, mentalnej która jest wyzwaniem dla polskich naukowców.

Chodzi o sposób określenia granic kilku nieuchronnych niedosytów i określenie sposobu na samoograniczenia ze strony pacjentów, lekarzy, władz.

Zacznijmy od pytania ” Jak powinien być diagnozowany i leczony pewien konkretny pacjent ?” Odpowiedzi udzielają specjaliści ( naukowcy ) – konsultanci z zakresu poszczególnych dziedzin. Ich odpowiedź brzmi. „Pacjent powinien być diagnozowany i leczony zgodnie z standardami określanymi przez konkretne, właściwe dla danego problemu medycznego wytyczne specjalistycznego towarzystwa naukowego”.

Ze względu na szybki i stały postęp w zakresie metod diagnostycznych, terapeutycznych i proponowania wciąż nowych leków – postępowanie wg tych standardów przekracza możliwości finansowe naszego kraju (nawiasem mówiąc przekracza także możliwości krajów bogatych).

NFZ ( a np. w Wielkiej Brytanii NHS ) przydziela więc jednostkom medycznym na zasadzie tak zwanych kontraktów ograniczone ilości funduszy.

Służba Zdrowia (lekarze i inni pracownicy) zawsze wykorzystają przyznany im limit. Wynika to stąd, że nie zostały określone żadne mechanizmy samo – ograniczania się w wydatkach. Również pacjenci w większości przypadków wierzą że należy zawsze „przebadać się dokładnie”, a w zakresie leczenia „należy zrobić wszystko” ( łącznie np. z przeszczepami narządów, podtrzymywania życia ze wszelką cenę, stosowaniem tzw. leków celowanych, itp.).

Pacjenci mają zaufanie do instytucji zdrowotnej i są zadowoleni tylko wtedy gdy przeprowadzono wiele badań aparaturowych i zastosowano najnowsze leki.

Takie stanowisko pacjentów, utrwalane jest zresztą przez wypowiedzi lekarzy wynikające z ich mentalności. Umysłowość, postawa i wykształcenie lekarzy jest oparte o model „uszkodzeń” narządowych, które trzeba „naprawić”. Gorzej, lekarze współcześnie pragną się „zabezpieczyć” przed zarzutami (na różnych poziomach) i umniejszyć swój lęk wynikający z niepewności co do rozpoznania. Zamiast uformowania logicznego „przekonania diagnostycznego” – wolą mieć zestaw wyników, którym mogą się zasłonić przed zarzutami. Lekarze dokonują więc wiele działań rytualnych (tzw. „przebadanie”). Takie postępowanie jest oczywiście bardzo kosztowne.

W takiej sytuacji dochodzi często (np. przed końcem okresu rozliczeniowego ) do wyczerpania „przyznanego limitu funduszy”. Nie pozostaje wtedy nic innego jak utworzyć … kolejki oczekujących na przyjęcie do specjalisty, na przyjęcie do szpitala, na określone droższe badania i rodzaje terapii.

Rodzi to frustracje. Są one i będą nieuchronne, jeśli nie zostaną „obmyślone” w/w zasady samo – ograniczania się analogiczne do tych które są stosowane przez pewna rodzinę odnośnie budżetu rodziny. W idei samo – ograniczania się wynika również wniosek, że jednocześnie instytucja ubezpieczająca, co prawda powinna zapewniać – na zasadzie solidarności społecznej – pomoc wszystkim przewlekle chorym, ciężko chorym, bezustannie chorującym, jednak w myśl owych zasad „rozsądnego samo – ograniczania” powinna przyjąć zasady dość podobne do metod ubezpieczania się od wypadków samochodowych.

Na rozsądne rozwiązania być może jest jednak już za późno. Trzeba by cofnąć się czasie i zacząć podążać ścieżką, na którą wskazywano, lecz którą zarzucono.

Mam tu bowiem na myśli powrót do koncepcji medycyny humanistycznej, podejścia holistycznego, uwzględniającego psychikę pacjenta. Trzeba by uznać, że ogromna większość sytuacji, kiedy to dochodzi do złego samopoczucia wynika z uwarunkowań psychologicznych i socjalnych.

Umiejętność wpłynięcia na kondycję psychiczną umniejsza cierpienie, skraca czas leczenia a także zmniejsza koszty leczenia. Zmniejszenie kosztów leczenia zachodzi przez wyeliminowanie niepotrzebnych badań wtedy gdy realne powody zgłaszanych dolegliwości tkwią w psychice pacjenta. Włączenie psychoterapii zmniejsza wydatki na farmakoterapię.

Ścieżkę tą zarzucono ze względów ideologicznych oraz presję firm farmaceutycznych i innych „technologicznych” lobby.

Tym nie mniej, mój głos w dyskusji ma może pewien sens, jeśli uświadomić sobie, że pewien dyrektor szpitala, który stanie się już wkrótce prezesem „spółki prawa handlowego”, w której większość udziałów będzie miał – powiedzmy – samorząd nie będzie miał innego wyjścia jak zbilansować budżet szpitala na 0. Cóż on będzie mógł począć. Zredukuje personel szpitala. Może zacznie od administracji, ale może zmniejszyć także obsadę pielęgniarska i ilość lekarzy. Ograniczy wydatni na drogie badania i drogie leki. Spowoduje to liczne pretensje pacjentów. Nic dziwnego więc, że przewidziano (przygotowano) specjalne „sądownictwo” do rozstrzygania skarg pacjentów na personel medyczny.

Tak więc podsumowując – problem jest ! Nie wiem – czy jest to zagadnienie godne podjęcia przez naukowców, oczywiście naukowców z dziedziny medycyny, psychologii klinicznej socjologii, zdrowia publicznego, itp. Szansa aby rozważania nad tym problemem były publikowane w czasopismach z Listy Filadelfijskiej jest żadna. ~ Andrew Wader

5024

Leki przeciwpadaczkowe utrudniają zajście w ciążę

I bardzo dobrze, bo Matka Natura pilnuje aby kobiety chore na choroby mające wpływ na prawidłowe kopiowanie genomu, nie powielały chorych dawców (rodziców).

Organizm matki (macica) po zagnieżdzeniu się zapłodnionego jaja, sprawdza czy nie ma dużych błędów kopiowania (również dotyczy to błędów w plemniku, bo niektóre, same niezbyt groźne,

po dodaniu do błędów w jaju, są nieakceptowalne) i w wypadku stwierdzenia przekroczenia granicznych błędów powoduje odklejenie wyściółki macicy (poronienie).

Ale oczywiście często „rodzice” razem z lekarzami robią wszystko aby „chorą „ciążę utrzymać,wbrew naturze. Efekty takiej ‚pomocy” kończą się w szpitalach z nieuleczalnie chorymi noworodkami , albo chorymi do śmierci dziećmi.

Najtragiczniejsze jest zjawisko, iż ci co nie powinni mieć dzieci ( powody są lekarzom znane),

nie robią badań prenatalnych, natomiast nałogowo „produkują” dzieci w głupiej nadziei że

następne będzie zdrowe . A my tylko budujemy kolejne szpitale dziecięce, zamiast uwierzyć

że nie wszyscy nadają się na rodziców.

I nie liczmy na lekarzy , oni nie mają interesu aby wszystkie dzieci rodziły się zdrowe.

Rozsądne rodzicielstwo to nie „eugenika” jak twierdzą kapłani, no ale oni akurat mają w tym interes, im więcej chorych dzieci ,tym więcej pieniędzy dla nich od ich rodziców na mszach.

Może czas zacząć myśleć „PRZED” a nie „PO”, zamiast liczyć na „cud” albo upadającą „służbę zdrowia”

4692

Przetworzone? Naturalnie!

Mniej białego pieczywa na korzyść ciemnego (ale nie tego barwionego karmelem!) i nigdzie nie trzeba dodawać błonnika. Producenci niech sobie dodają co chcą, ale my nie dajmy się zwariować.

Ja akurat lubię jogurty z jogurtu a nie zagęszczone mączkami, żelatyną (a fuj! krowie racice ww jogurcie) czy czym tam jeszcze….

A jeśli chodzi o tłuszcze trans to właśnie z nich jest ta zachwalana margaryna (utwardzone, czyli uwodornione oleje). Jak ktoś ceni ją wyżej niż masło – jego sprawa.

Tłuszcze trans są też w różnych produktach w proszku – czyli przetworzonych: kawy rozpuszczalne o egzotycznych smakach i zapachach, śmietanki w proszku, zupki w proszku itd.

Bez kategorii

Układ co się zowie!

Niestety, ale ta prawdopodobna ziemiopodobna planeta krąży niezwykle blisko

macierzystej, słońcopodobnej gwiazdy – w odległości 0,02 jednostki

astronomicznejm tak że jej rok trwa nieco ponad… 1 ziemski dzień!

Temperatury na jej oświetlonej części muszą być niesamowite – i zarazem

ogromne różnice temperatur między oświetloną a stale nieoświetloną cześcią

(gdyż prawdopodobnie długość jej obrotu zrównała się z okresem obiegu na

skutek sił pływowych). Jest jednak w układzie planet interesujaca rzecz. Otóż

między czwartym a piątym „neptunem” (liczac od gwiazdy) rozpościera sie luka.

Akurat w oidległosci w której leży ekosfera! Ewentualna nieodkryta nastepna

niewielka planeta leżałaby w idealnej odległości, jeśliby zapełniła tę lukę…

3922

ciemna moc i tajna energia

Rozkręcamy ciężarek m zaczepiony do sprężyny, a sprężyna do słupa.

Sprężyna była króciutka, i wydłużyła

się o prawie cały promień koła = R.

Energia potencjalna sprężyny:

Ep = 1/2 k (x^2 + y^2) = 1/2 kR^2;

Energia kinetyczna ciężarka:

Ek = 1/2 mv^2;

oraz: F = -kx = -mw^2R^2 = mv^2/R;

z tego widać że: Ep = 1/2 mv^2;

razem E = Ep + Ek = mv^2;

No i co – ja też potrafię podwajać energię.

wstawiam v = c i mam to… coś, ale nie marnując przy tym

ani jedeho grahma masy. hihihi!

Dobra. A teraz stalowa lina zamiast sprężyny.

Energia potencjalna napiętej liny?

Ep = 1/2 mv^2; bo niby ile ma być, co?

Ek = 1/2 mv^2;

i jest to samo.

Gdy lina pęka – połowa energii wyparowuje –

przepływa cichaczem do innej liny, którą akurat ktoś naprężał.

Ale uwaga!

Liny nie zawsze chodzą parami – nie ma tu pełnej symetrii,

podobnie jak w przypadku materia-antymateria…

parami chodzą tylko te właśnie luzowane z aktualnie naprężanymi!

Bez kategorii

Zagłada dinozaurów – jednak planetoida.

Najnowsze „Science” publikuje raport panelu 41 naukowców, którzy po

przeglądzie i analizie 20 lat badań nad przyczynami wielkiego wymierania pod

koniec kredy doszli do zgodnego wniosku: to uderzenie wielkiej planetoidy

wywołało tę katastrofę.

www.sciencemag.org/cgi/content/abstract/327/5970/1214

www.physorg.com/news186920341.html

O hipotezie i ich twórcach (a właściwie Alvarezie starszym) pisze dzisiejsza

GW, szkoda, że komentarze skierowała do działu „publicystyka” , nie „nauka”.

Zagłada

przyszła z gwiazd

A wiec impakt. Pamiętam, z jakim niedowierzaniem i jakimi oporami spotykala

się poczatkowo ta hipoteza. Wielu przyrodników uwazało ją za cokolwiek

wydumaną, sztuczną. Dowodów przybywało, lecz jeszcze jakieś 10 lat temu

spotykałem się z lekceważacym stosunkiem nie tylko biologów, ale np. chemików.

Przekonywałem ich, że nie do końca uświadamiamy sobie konsekwencje faktu, że

Ziemia jest jednak ciałem planetarnym, podlegającym takim prawom, jak cały

układ słoneczny. Że wystarczy spojrzeć na Księżyc przez lornetkę, by dostrzec

ślady globalnego kataklizmu sprzed ok. 100 mln lat (wciąż widoczne „rozbryzgi”

rozchodzące się od krateru Tycho). Wydaje się, że choć nie jestem specjalistą,

stawiałem na dobrego konia.

No to przypomnijmy teraz obecne szacunki częstotliwości uderzeń dużych ciał

niebieskich w Ziemię. Podam tylko dane dla mniejszych „kamyczków” (jedno z

wielu oszacowan, tu akurat przepisane z artykułu w „Newsweek” 2 tygodnie temu):

Średnica 140 metrów – zderzenie raz na 30 000 lat. Zniszcony obszar wielkości

województwa. Średnica 300 m, uderzenie raz na 100 tysiecy lat, całkowicie

zniszcony obszar w promieniu 100 km, szkody w promieniu 800 km. Średnica 600m

– raz na 300 tysięcy lat. Całkowicie zniszczony obszar wielkości Polski.

Średnica 1 km. zniszczony obszar kilku państw, zniszcona dziura ozonowa,

zmiany klimatyczne. Uff…

490

Nierozgarnięty jak Amerykanin?

Następne pożal sie boże badania „naukowe”. Redaktor sobie nastrój

poprawia….. Jeśli Amerykanie są tacy glupi to jak to się stało, że

doszli do takiej potęgi??? Wiem , wiem… zaraz ktos powie ze ta

potęga sie wali… Tak. Wali sie już conajmniej od 50 lat…. A

może od 100.

A a propos głupoty to tam za oceanem opowiada się kawały o Polakach.

Ciekawe dlaczego akurat o naszej nacji??? Tyle różnych narodow

tam żyje ale wybrali sobie nas..



www.nowaatlantyda.com