Bez kategorii

Zwodniczy argument Russela.

„Jeżeli personifikuje się ‘przypadek’, mówiąc o nim jak o sile sprawczej, (…) to w sposób nieusprawiedliwiony zamienia się pogląd naukowy w koncepcję na poły religijną, mitologiczną”

Donald M.MacKay.

„Ponieważ nieznaną przyczynę już od dawna nazywa się ‘przypadkiem’, ludzie zaczynają zapominać, że właśnie taki sens nadano temu słowu. (…) Dla wielu osób założenie: ‘przypadek to nieznana przyczyna’, zamieniło się w przeświadczenie, że ‘przypadek jest przyczyną’”.

Robert C.Sproul


________________________

ARGUMENT BERTRANDA RUSSELA.

Bertrand Russell mawiał, że jeśli ktoś wyjedzie na autostradę i zapisze numer rejestracyjny przypadkowego samochodu, który spotka, to dojdzie do wniosku, że stał się cud. Bowiem spotkanie akurat tego samochodu było znikomo mało prawdopodobne. Jednak jakiś samochód spotkać musieliśmy, więc cudu nie ma……………….

> Argument Russella jest poważnym nadużyciem. Przenosi on

> prawdopodobieństwo zdarzenia jednego rodzaju (wynoszące 100%) na

> zdarzenie zupełnie innego rodzaju, którego prawdopodobieństwa nawet nie

> próbuje policzyć. Do stwierdzenia, że powstanie człowieka jest

> zdarzeniem banalnym, wystarcza mu sam światopogląd.

skroc.pl/57e3

Odpowiedz na infantylny argument Russella jest banalnie prosta. W naszym wszechświecie istnieją takie zjawiska, które zachodzą z dużym prawdopodobieństwem,średnim,małym i takie, które w ogóle nie mają szans zajść.

Russell po prostu stosuje tutaj nielogiczny argument ze złej analogii. Ale jak określić, które zdarzenia są prawdopodobne, a które nie?

> W istocie jednak Dawkins po prostu NIE WIE, jak powstało życie i jak

> wyewoluował człowiek. Posługuje się wyidealizowanymi, uproszczonymi

> modelami, w których prawdopodobieństwo zajścia zdarzeń zgodnych z tezą

> autora jest wielokrotnie przeszacowane.

skroc.pl/fcb0

skroc.pl/3808

skroc.pl/c4de

Z powstaniem życia jest taka trudność, że jest jest ono złożone z wielu podzespołów, dla których już każdego z osobna prawdopodobieństwo SAMOpowstania jest bardzo

znikome. Mało tego każda taka sekwencja SAMOdziejstwa musiałaby być zależna od

każdej następnej, albo poprzedniej.

Nawiązując do argumentu Bertranda Russela wyobrazmy sobie sznur samochodów na autostradzie. Każdy z tych samochodów obrazuje jeden podzespół konieczny do powstania kompletnego żywego organizmu komórkowego. Teraz zajrzyjmy w procesy funkcjonowania żywej komórki. Poszczególne cykle życiowe w najprostszej komórce składają się z kilkunastu tysięcy precyzyjnie zgranych podzespołów, np. szlaki metaboliczne z konkretnej ilości konkretnych rodzajów enzymów.

Takich cykli jest więcej i wszystkie one muszą ponadto pasować do innych cykli.

Informacja genetyczna zawarta w DNA, organelle (rybosomy), kwasy rybonukleinowe (mRNA, tRNA, rRNA), to wszystko precyzyjnie zgrane podzespoły ,które tworzą jedną nieredukowalnie złożoną całość.

Teraz wyobrazmy sobie, że podczas powstawania żywego organizmu powstawały losowo

podzespoły konieczne, ale bezużyteczne, bo niedopasowane przez to,że nie powstawały we właściwym czasie, kolejności i miejscu.

Znając możliwości układania na wszelakie sposoby 20 L-aminokwasów w polipeptydzie, czy rybonukleotydów w RNA (A,G,C,U) lub deoksyrybonukleotydów (A,T,G,C) w

DNA, otrzymujemy oszałamiającą ilość wymieszanych losowo możliwych i bezużytecznych konfiguracji, a nawet te ewentualnie dobre i tak okazują się niewłaściwe, bo nie powstają gdzie trzeba i kiedy należy!

skroc.pl/452a

W tym całym zamieszaniu (racemacie) podzespoły użyteczne i rozproszone pośród tłumu nieużytecznych, to po prostu kropla w morzu innych kropel.

Kiedy zaczerpniemy z tego zamieszania losową ilość podzespołów to czy da nam to zamierzony efekt, czy za jednym razem pozbieramy rozproszone w czasie i przestrzeni niezbędne życiodajne krople?

skroc.pl/5d73

Czy uzyskamy te niezbędne do złożenia żywej komórki? Czy przypadkowe enzymy będą

pasowały do innych? A te do konkretnych sekwencji DNA i RNA i w końcu te ostatnie do siebie samych?

W którym miejscu tego oceanu byśmy nie czerpali, to zawsze zaczerpniemy mieszaninę bezużyteczną, ponieważ nawet jeżeli istnieją w tej potężnej mieszaninie możliwości poskładania życia na różne sposoby to i tak zawsze zaczerpniemy losowy zestaw podzespołów do siebie nie pasujących.

Jednak zawsze możemy liczyć jakie było prawdopodobieństwo zaczerpnięcia nawet losowej sekwencji, ale czy to ma jakiś praktyczny sens? Nie: dokładnie, jak zapisywanie losowych numerów samochodowych w przykładzie Bernarda Russela.

Przecież nie osiągamy w ten sposób zamierzonego efektu, czyli nie jest spełniany wymóg

kolejnych pasujących do siebie sekwencji!

Po prostu w znanym nam wszechświecie w pewnych

warunkach (w tym przypadku w praoceanicznej mieszaninie zbędnych i niezbędnych konfiguracji) pewne zdarzenia nie zachodzą, nie zaszły i nie zajdą.

Jeżeli zajście prawdopodobieństwa każdego zdarzenia byłoby takie samo, to mielibyśmy naturalne kopalnie złotych monet,studnie z piwem,każdy człowiek za każdym razem wygrywałby główną wygraną w totolotka, a robaki i myszy powstawałyby spontanicznie na naszych oczach.

Sam fakt, że takie zdarzenia nie mają miejsca pokazuje,że pewne zdarzenia są tak mało prawdopodobne,że nie mają szans zajść w naszym Wszechświecie.

Czy ktoś uwierzy, że komputer może powstać samoistnie z mieszaniny losowo wymieszanych podzespołów?

Odnosząc to rozważanie do złej analogii Bertranda Russela z samochodami, to jakikolwiek ciąg przejeżdżających samochodów nie obrazuje nieprawdopodobnych zdarzeń w naszym Wszechświecie. Takie zdarzenia obrazowałby napotkany ciąg powiedzmy 100 samochodów marki mercedes z tego samego rocznika , tego samego koloru, z tego samego kraju, prowadzone przez rudowłosych kierowców i z miast na literę ‚M’, który przejechałby przypadkowo w ciągu godziny po tym samym odcinku autostrady.

Poza tym zdarzenie takie nie mogłoby być wcześniej zaplanowane, bo w takim przypadku mielibyśmy do czynienia z inteligentnym projektem!

Dlaczego wszystkimi autostradami świata od początku ich istnienia przejeżdżają każdego dnia różne zestawy samochodów, a taki zestaw nigdy się nie trafił? Dlatego, ponieważ takie konfiguracje samochodów, jak POWSZECHNIE przejeżdżające są wysoce prawdopodobne, a taka akurat nie. Poucza nas o tym nie tylko rachunek prawdopodobieństwa, ale jeszcze DOŚWIADCZENIE!

Czy trzeba czegoś więcej, żeby móc się o tym przekonać?

Albo z innej beczki. Każdy przechodząc koło kiosku , gdzie sprzedaje się kupony może

znajdować przez 20 dni z rzędu jakieś wypełnione i porzucone pojedyncze kupony totolotka.

Może też policzyć jakie było prawdopodobieństwo znalezienia tych, w jakiś sposób wypełnionych, kuponów i te prawdopodobieństwo może okazać się rzeczywiście krańcowo małe, niepowtarzalne.

Ale czy znajdzie 20 razy z rzędu , dzień po dniu, kupony z główną wygraną?

Czy takie coś może się zdarzyć?