31131

Rośliny nie są głupie!

Świadomość roślin nie jest w stanie odbierać świata ze wszystkimi jego niuansami, rejestruje tylko bodźce przyjemne i nie przyjemne. Tak oto roślina reaguje na światło itd. Dzięki ewolucji, poprzez stadia przejściowe jak np. odżywiające się zwierzętami rośliny, stanie się zwierzęciem, a następnie człowiekiem. Kosmologia – nauka duchowa analizuje ewolucję żywych istot od roślin do stadium człowieka. Uchyla także rąbka tajemnicy, jaka czeka nas przyszłość. Rozwój odbywa się pod wpływem prawa przyczynowo-skutkowego, zwanym prawem karmy. Reinkarnacja zapewnia kontynuację rozwoju…. Te tematy oraz wiele innych jak np. odrzucenie dogmatycznych religii, konsekwencje żywienia się mięsem, konsekwencje samobójstwa etc. są przedmiotem analiz kosmologii. Zapraszam do lektury.

Rozwoj roślin, zwierząt i cel ewolucji człowieka….

30411

Do Moskwy, czyli tam i z powrotem

A ktos moze odpowiedziec na dwa pytania?

1. CO badano w tym jakze ciekawym eksperymencie i o jaka to wiedze sie wzbogacilismy po 520 dniach

2. ILE kosztowal ten, nie bojmy sie nazwac tego wprost, gniot? Niestety z oszczednosci niezbadano tego co najwazniejsze – jak czlowiek przezyje 520 dni bez grawitacji

Bez kategorii

Czy hipoteza Swiata RNA jest naukowa?

Niedawno tutaj streszczałem artykuł ze Swiata Nauki. Nowe badania pokazują ,że rybozymy mają bardzo ograniczone właściwości katalitycznie (cięcie,ligacja, karykaturalna i wymuszona polimeryzacja). No bo jak może byc inaczej skoro to tylko 4 nukleotydy ,a nie 20 L-aminokwasow? Jak się okazało większe RNAenzymy nie nie potrafią same przyjąc odpowiedniej konformacji. W warunkach komórkowych wariują przyjmujac losowe nieuzyteczne konformacje i do przyjecia wlaściwej potrzebują bialkowych pomocnikow (chaperonów). Chcialem o tym pogadać z hiharzem, ale on mnie zarzucil toaletową i zdeaktualizowaną literaturą i obrażając się nawiał z dyskusji ze względu na jej kulturę (tak twierdz–asle mimo to tasioemcowy post wyprodukował;-)) .Tak chciałem z nim pogadać o tym Swiecie RNA………Jaka funkcja była pierwotna? Najpierw powstały białkowe chaperony ,żeby zwijać rybozymy czy odwrotnie?

www.sfinia.fora.pl/genesis,36/abiogeneza-w-prawdziwym-zwierciadle,5682.html

POZDRAWIAM ZAWIEDZIONY:-)

Bez kategorii

Pytanie w rodzaju kura czy jajo;-)

Co było pierwsze egzonukleazy restrykcyjne (enzymy restrykcyjne) czy topoizomerazy?

Pewne domeny u np. topoizomeraz i egzonukleaz restrukcyjnych są podobne ,lub takie same. NEOmitomanstwo zaklada homolohie. Tylko jaka funkcja byla pierwotna? Topoizomeraza (gyraza) jest nieodzownym elementem w kompleksie replikacyjnym DNA. Natomiast egzonyleazy restrykcyjne prokariotyczne i eukariotyczne moga powstawac ,jak juz dziala kompleks replikacyjny , transkrypcja i translacja. Pierwotna funkcja egzonukleaz to obrona bakterii przed bakteriofagami,wiec te prostsze niz topoizomerazy III enzymy zaczely byc przydatne po „wyewoluowaniu bakteriofagow” ,ktore rzekomo sa zbuntowanymi elementami pierwotnych wyzszych organizmow. Glupota i beczelnośc NEOMitamanskiego plemienia nie ma sobie rownych w calej zdolnej do replikacji bioswerze!;-)

Bez kategorii

Czy rybosomy mogły sie rozwinac z prostszych preku

jednej strony są one wypukłe z drugiej wklesłe. Strona wypukła wchodzi w

stronę wklęsłą i w ten sposób puszki trzymają się na swoich miejscach i

utworzona z nich piramida jest STABILNA. Co by się stało, gdyby puszki były z

obu stron wypukłe? Piramida by się po prostu zawaliła!!!

Przenosząc ten przykład na grunt biochemii i budowy białek, to w pewnych

BIOLOGICZNYCH STRUKTURACH bialka przejawiają własnie takie DOPASOWANIA, co

pomaga im się łączyć w ZłOZONE STRUKTURY.

Opisane puszki ze sklepu spożywczego miały po jednej takiej strukturze,

niektóre białka, które przyjmą strukturę przestrzenną, maja nawet PO KILKA

TAKICH PUNKTOW STYKU z innymi białkami,i są one takie same ,lub zupełnie inne!

Wspomniane przeze mnie „homologii” na które powoływali się ewolucjoniści w

debacie z Michaelem Behe ,a które miały dowodzić ,że witka bakteryjna mogła

STOPNIOWO powstać, ponieważ NIEKTORE (niektóre nie wszystkie, co jest kolejnym

problemem dla hipotezy kooptacji) z budujacych ją białek pelnia inne funkcje w

innych bakteriach choć są podobne, to mają jednak inne domeny UMOZLIWIAJACE

DOPASOWANIE!

To logiczne, ponieważ wynika z pelnienia ODMIENNEJ FUNKCJI! Więc oprócz

problemu STOPNIOWEGO „POZBIERANIA” tych białek w jednym organizmie, co by im

miało zacząc pełnić odmienną funkcje pojawia się dodatkowo problem DOPASOWANIA!

Czy ktoś usiłował rozwiazać ten dylemat? Nikt ,ewolucjoniści po prostu uznali

,ze wskazanie tych „homologów” jest wystarczajacym dowodem do obalenia

koncepcji nieredukowalnej złozoności..

Przenosząc to na grunt rybosomów; jak w przypadku witki mamy kilka problemów.

Oprócz problemu STOPNIOWEGO powstawania rybosomów na drodze ewolucji (jaka

korzyść z CWIERCrybosomu czy POLrybosomu?) mamy jeszcze dwa problemy. Pierwszy

to owe dopasowania białek do siebie wzajemnie. Jest to wymaganie tak

oczywiste, ze jego kwestionowanie jest jawnym KLAMSTWEM.

Istnieje problem takiego dopasowania, ktore dotyczy kazdego biakla z osobna

(rozne bialka moga miec takie same punkty „STYKU”, domeny umożliwiajace

dopasowanie), oraz dopasowania tych białek do odpowiednich senkwecji rRNA (i

odwrotnie). Ale ja tutaj powołam sie na inny, bardzo wymowny przykład.

Kazdy zorientowany wie ,że rybosomy składają się z dwuch podjednostek (małej i

dużej) i że te podjednostki łaczą się ze sobą zaraz przed translacją.

Co umożliwia tym podjednostką takie wprawne łaczenie się ze sobą?

Ano własnie owo subtelne DOPASOWANIE się do siebie białek ,które posiadają

odpowiednie „punkty STYKU”.

Bez kategorii

telc czy dele?

witam wszystkich, poszukuje kogos kto wytlumaczy mi jaka jest roznica miedzy egzaminami dele i telc. moze macie jakies doswiadczenia lub wiedze? chcialabym zdawac jeden z tych egzaminow, nie potrzebuje certyfikatu do niczego konkretnego, zeby byl, troche sie juz ucze tego hiszpanskiego

8279

Pieniądze szczęścia nie dają?

Hmm, czy szczęście różnych osób jest w ogóle porównywalne? Jak – dajmy na to – ja mogę ocenić swój poziom szczęścia, skoro znam tylko jedno jedyne, swoje własne szczęście i nie mam pojęcia, co naprawdę czują inni? Przeważnie każdy człowiek jest w jakimś stopniu szczęśliwy (adaptacja przystosowawcza), ale konia z rzędem temu, kto trafnie określi, czy jest bardziej czy mniej szczęśliwy niż kolega z pracy, sąsiad, nawet mąż czy żona. A rzetelna ocena musi się wiązać z porównywaniem – w przeciwnym wypadku jest tylko bezrefleksyjnym zakreślaniem odpowiedzi na podstawie pierwszej myśli, jaka wpadnie do głowy.

Z tego, co mi wiadomo, większość badań nt. szczęścia prowadzi się metodą samoopisową, tzn. pyta się jedną osobę np. o typowy nastrój, drugą, trzecią itd. Jeśli ta pierwsza oceni swój nastrój niżej na skali Likerta, tzn. że jest mniej szczęśliwa niż ta, która oceniła go wyżej. Podobnie z innymi cechami. Czy to jest miarodajne? A może czyste złudzenie, że robimy jakieś badania, bo mamy jakiś wynik… Osobną rzeczą jest kwestia różnić indywidualnych – dla jednego 7,5 tys. dolarów rocznie da dużo szczęścia (bo np. potrafi sensownie wykorzystać te pieniądze), a dla drugiego nawet 75 tys. da mało (gdy nie będzie wiedział, co z tymi pieniędzmi zrobić). A jeszcze gdyby dodać chwilowy nastrój pod wpływem jakiegoś wydarzenia, który może bardzo zniekształcać wyniki, środowisko, z jakim się porównujemy (nie przez przypadek zawsze jako najbardziej szczęśliwe wypadają społeczeństwa egalitarne) i wiele innych cech…

Zgodzę się tylko z jednym, ostatnim zdaniem z artykułu: „Dlatego można przypuszczać, iż pieniądze są koniecznym, ale niewystarczającym warunkiem osiągnięcia szczęścia.” Wbrew „mądrości” ludowej, że pieniądze szczęścia nie dają, czasem dają one szczęście, ale ich brak – nigdy.