Bez kategorii

kto powinien płacić za „ochronę klimatu”?

apeluję by wątek ten nie przekształcił się w dysputę osób wierzących w Anthropogenic Global Warming i nie wierzących. Przyjmijmy dogmat AGW i zastanówmy się kto powienien płacić z tego powodu. Sądziłem, że ci którzy emitują najwięcej CO2.

Dane za 2009: www.guardian.co.uk/news/datablog/2011/jan/31/world-carbon-dioxide-emissions-country-data-co2#data

Podzieliłem przydzielone prawa do darmowej emisji (en.wikipedia.org/wiki/European_Union_Emission_Trading_Scheme)

przez liczbę „emitentów” i okazało się, że nie jest tak, ze najwiecej zapłacą ci, którzy emituja najwięcej CO2. O co więc chodzi?

Bez kategorii

1941 Fruitcake.

www.huffingtonpost.com/2011/12/24/1941-fruitcake-in-ohio-se_n_1168603.html

Czy nadaje sie do jezdzenia?

Dla ulatwienia dodam,ze byl produkowany z duza iloscia cukru jako konserwanta oraz dodatkiem alkoholu.

Kilkuletnie friutcake spozywalo sie w czasie swiat Bozego Narodzenia a czesc niezjedzona zostawialo sie na nastepny rok.

Jest on scisle zapakowany bez dostepu powietrza.

Ja bym sprobowal.

Co wy na to,bo to jest sprawa wielce naukowa?

Oczywiscie nie mylic ze strudel

en.wikipedia.org/wiki/Strudel

czy streusel

en.wikipedia.org/wiki/Streusel

Bez kategorii

Twierdzenia o niemożliwości w ekonomii

Choć może wydawać się to zaskakujące, w naukach społecznych też istnieją ścisłe dowody. Przykładem może być twierdzenie Arrowa.

pl.wikipedia.org/wiki/Twierdzenie_Arrowa

Kluczowe w takich przypadkach jest ścisłe zdefiniowanie założeń, które umożliwią przeprowadzenie dowodu jakiejś nieoczywistej tezy.

Przypomniało mi się to odnośnie niedawnej dyskusji na tym forum na temat rosnącego rozwarstwienia społecznego w krajach rozwiniętych i miażdżącej przewagi międzynarodowych korporacji nad lokalnymi producentami. Wydaje mi się, że można by przeprowadzić dowód pokazujący, że żadne regulacje podatkowe, cła ani ograniczenia lokalne nie są wystarczające aby tę przewagę ograniczyć, jeśli nie obejmują one całego świata.

Pełen dowód wymagałby sporo pracy, ale ogólny zarys byłby następujący: chodzi o pokazanie, że międzynarodowa korporacja może w każdym kraju „udawać” lokalnego producenta, który coś importuje i eksportuje, nie generując przy tym żadnych zysków. W ten sposób nie płaci podatków, a żadne państwo nie jest w stanie ograniczyć jej działania, nie ograniczając jednocześnie swoich lokalnych producentów. Wszystkie zyski korporacji są generowane w jednym wybranym raju podatkowym.

Mechanizm działania jest następujący: Korporacja tworzy firmę w jakimś bogatym kraju A. Firma ta będzie lokalnie produkowała i sprzedawała produkt (np. iPady po 1000$). Bogaty kraj jest zadowolony, bo dla niego to inwestycje i zatrudnienie, a potencjalnie też zyski z podatków. W rzeczywistości firma zatrudnia niewiele osób, ponieważ produkuje z półproduktów (np. iPadów bez jednej śrubki), które sprowadza z biednego kraju B. W biednym kraju B korporacja ma drugą firmę, która produkuje ten półprodukt używając taniej siły roboczej i sprzedaje go na wolnym rynku za 1$. Z tym że magazyny zawsze są puste i nikt inny nie jest w stanie go kupić od tej firmy, ponieważ półprodukt jest już wykupiony na kilka lat wprzód przez firmę w kraju A. Co prawda sprowadzanie tego półproduktu jest obłożone cłem 200%, ale ponieważ kosztuje on 1$, to firma może sobie na to pozwolić. Mamy więc fabrykę w kraju B, zatrudniającą tanich pracowników i produkującą tani półprodukt, który jest w całości sprzedawany za bezcen drugiej filii tej samej korporacji.

Pozostaje jeszcze kwestia krociowych zysków w kraju A. Dlatego korporacja tworzy trzecią firmę w raju podatkowym C, która sprzedaje jakikolwiek produkt nieobłożony cłem w kraju A (np. banany). Koszt produkcji tego produktu wynosi np. 1$, ale firma sprzedaje go po 1000$. Na wolnym rynku nikt tego nie kupuje, ale kupuje go w dużej ilości firma w kraju A (rzekomo licząc na sprzedanie go lokalnie). Produkt nie odnosi sukcesu (banany gniją w magazynach), a straty firmy w kraju A równoważą w całości jej zyski ze sprzedaży prawdziwego produktu (iPadów).

Ostatecznie firmy w krajach A i B działają jak normalni lokalni producenci, którzy nie generują żadnych zysków w trudnych czasach kryzysu. Cały zysk generuje firma w kraju C.

Podejrzewam że w praktyce taki mechanizm jest często stosowany, choć oczywiście nie z udziałem trzech filli tylko kilkudziesięciu, z różną strukturą własności, przy użyciu setek produktów i nie z tak drastycznymi różnicami cen. W ten sposób całe działanie można na tyle skutecznie zakamuflować, że żadne państwo, mając dostęp tylko do informacji o działalności tej korporacji na własnym terenie, nie jest w stanie nawet wykryć że coś takiego ma miejsce.

16792

Czy Istnieje Szósty Zmysł i jutro zaćmienie…

Ciekawy filmik z M.Freeman’em pt. Czy Istnieje Szósty Zmysł . (43:32)

www.youtube.com/watch?v=YqzJTXdz4NQ

I najlepszy ( jak dla mnie ) fragment to ten od 26:30

I jeszcze 1 sprawa.Jutro zaćmienie księżyca (10.12.2011):) może ktoś też jest fanem astronomii to powiadamiam :)) ( pl.wikipedia.org/wiki/Za%C4%87mienie_Ksi%C4%99%C5%BCyca )

miłego oglądania filmu ( może dzisiaj ) i księżyca ( na pewno ) jutro

Pozdrawiam

Marek

Bez kategorii

Prawie bliźniaczka Ziemi

To nie powinno przejść bez echa na forum:

www.space.com/13821-nasa-kepler-alien-planets-habitable-zone.html

www.jpl.nasa.gov/news/news.cfm?release=2011-373

en.wikipedia.org/wiki/Kepler-22b

„The Kepler team is hosting its inaugural science conference at Ames Dec. 5-9, announcing 1,094 new planet candidate discoveries.”

W kolejce do bliższego zbadania czeka ok. 200 kandydatek o wielkości porównywalnej z Ziemią, z czego (wg oceny zespołu Keplera) 48 może się znajdować w ekosferach swoich układów.



„Everyone who believes in telekinesis, raise my hand.” — James Randi

Bez kategorii

Wielki glod w Irlandii 1845-1849.

en.wikipedia.org/wiki/Great_Famine_(Ireland)

Owszem choroba ziemniaczana przyczynila sie do wielkiego glodu w Irlandii ale glownym powodem glodu bylo przeludnienie na wsi irlandzkiej oraz nadmierne rozdrobnienie gospodarstw rolnych,ktore byly za male by wyzywic wielodzietne rodziny.

In 1845, 24% of all Irish tenant farms were of 0.4-2 hectares (1-5 acres) in size, while 40% were of 2-6 hectares (5-15 acres). Holdings were so small that no other crop than potatoes would suffice to feed a family, nor could ranching be a possibility due to the limited land.

24% farm mialo od 0,4-2 hektarow a 40% farm mialo 2-6 hektarow i znajac Irlandczykow mieli obowiazkowo po 12 dzieci do wyzywienia w kazdym domu.

Ta sama choroba ziemniakow byla w calej Europie lecz nigdzie nie poczynila takiego spustoszenia jak w Irlandii.

en.wikipedia.org/wiki/File:IrelandEuropePopulation1750.PNG

Fakt ze liczba ludnosci Irlandii nigdy nie osiagnela stanu z 1845r mimo duzej urbanizacji w XXI wieku swiadczy najwyrazniej ze glowna przyczyna glodu w Irlandii w latach 1845-1849 bylo przeludnienie i zbytnie rozdrobnienie gospodarstw rolnych,a choroba ziemniaczana byla przyczyna drugorzedna.

Bez kategorii

Pan Bóg czy przypadkowa selekcja?

‚Dobór naturalny’-mylenie pojęć [prawo powtarzalnej Zmienności].:

Dobór naturalny oznacza przetrwanie najsilniejszych, najbardziej przystosowanych, a nie pojawienie się najsilniejszych, dostosowujących się do środowiska w wyniku przypadkowych mutacji.

Dobór naturalny pracuje na istniejącej informacji genetycznej (zmienność we frekwencji alleli, dostosowanie w ramach normy reakcji na środowisko, rekombinacja genetyczna), która się sprawdza, lub zostaje wyeliminowana w wyniku niekorzystnych mutacji.

Dobór naturalny ma charakter konserwujący: oczyszcza pulę genową z niekorzystnych mutacji, przez co zabezpiecza populację przed chorobami genetycznymi.

Wolf-Ekkehard Lönnig powiedział::

„Uczeni sądzili, że nadszedł czas na zrewolucjonizowanie tradycyjnych metod hodowli roślin jak i zwierząt. Byli przekonani, że przez stymulowanie i pózniejszy dobór korzystnych mutacji będą w stanie wyhodować nowe i ulepszone odmiany roślin i zwierząt. W USA i Europie hojnie finansowano badania nad programami badawczymi mającymi przyśpieszyć ewolucję poprzez selekcjonowanie korzystnych mutacji.

W latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku na całym świecie euforia i nadzieje naukowców zgasły. W krajach zachodnich zaprzestano prac nad hodowlami mutacyjnymi, jako osobnej dziedziny badań. Niemal wszystkie mutanty wykazywały niekorzystne cechy. Były kalekie, lub całkowicie niezdolne do życia. Wielokrotnie powtarzane doświadczenia potwierdzały, że liczba nowych mutantów ciągle się zmniejszała i wciąż pojawiały się te same rodzaje (wyniki znane już od czasów doświadczeń nad wywoływaniem mutacji u muszek owocowych przyp. moja)”.

Mutanty umierają szybko::

upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/9/94/EyeColors.jpg/220px-EyeColors.jpg

Poniżej kilka zdjęć zmutowanych muszek owocowych::

www.ichthus.info/Evolution/PICS/fruit-fly.gif

www.scielo.br/img/revistas/isz/v98n3/a09fig02.jpg

www.generativeart.com/on/cic/papers2005/42.YiannisMelanitis_file/image016.jpg

www.blackwellpublishing.com/ridley/images/mutant_flies.jpg

Na podstawie tych doświadczeń Wolf-Ekkehard Lönnig emerytowany pracownik Instytutu Hodowli Roślin Maxa Plancka sformułował PRAWO POWTARZALNEJ ZMIENNOŚCI.

lclane2.net/lonnig.html

lclane2.net/Pics/lonnig.jpg

Wolf-Ekkehard Lönnig

A więc doświadczenia nie potwierdziły założeń neodarwinistów. Ideę doboru naturalnego (pozytywnej selekcji), który to bazując na przypadkowej zmienności mutacyjnej, poprzez kumulowanie drobnych korzystnych zmian, między bajki można włożyć.

Oczywiście przeciwko takim poglądom neodarwinistów istnieje lawina innych argumentów. Choćby taki, że sieci genetyczne mają charakter nieredukowalnie złożonych systemów i nie mogły powstawać poprzez dodawanie kolejnych genów.

Najczęściej znokautowanie (wyeliminowanie drogą biotechnologicznych manipulacji) jednego genu z takiej sieci powoduje efekt letalny (śmiertelny) lub w ‚najlepszym’ przypadku efekt ciężkiego kalectwa.

Genetycy ostatnimi czasami zaczęli podważać model tzw. ‚Selekcyjnego wymiatania’, na którym to modelu opiera się idea doboru kumulatywnego (np. cała książka Richarda Dawkinsa ‚Ślepy Zegarmistrz’).

www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,39162

„Europejscy i amerykańscy naukowcy podważają tradycyjne pojęcie ewolucji gatunku ludzkiego. Przez ostatnie 35 lat genetycy za główny motor ewolucji gatunku ludzkiego uznawali klasyczne zjawisko selekcyjnego wymiatania (ang. selective sweep), kiedy to dochodzi do szybkiego rozprzestrzenienia się korzystnej mutacji genetycznej w całej populacji ludzkiej. Jednak wyniki badania opublikowanego w czasopiśmie Science sugerują, że takie wydarzenia mogły mieć miejsce sporadycznie i nie wpłynęły w znaczący sposób na historię naszego gatunku. (…)Wyniki naszych badań sugerują, że niedawny proces adaptacji wcale nie miał postaci pojawiających i rozpowszechniających się jednostkowych zmian o znacznym wpływie, ale chodziło raczej o częste przesunięcia w wielu miejscach w genomie” – mówi współautorka, dr Molly Przeworski, profesor na Uniwersytecie Chicago w Stanach Zjednoczonych, specjalizująca się w genetyce, ekologii i ewolucji ludzkiej. „Z wyników można wnioskować, że adaptacja gatunku ludzkiego, podobnie jak wiele powszechnych chorób trapiących nasz gatunek, ma złożoną architekturę genetyczną(…)Dalsze dowody przeczące powszechności występowania zjawiska selektywnego wymiatania dostarczyło porównanie zróżnicowania genomu u rozmaitych populacji. Jako że populacje nigeryjska, europejska i chińska/ japońska rozdzieliły się mniej więcej przed stu tysiącami lat, a następnie przystosowały się do odmiennych środowisk, częste występowanie zjawiska selekcyjnego wymiatania powinno było – zgodnie z oczekiwaniami – utrwalić wyraźne różnice genetyczne pomiędzy populacjami.

Dr Przeworski podsumowuje badanie następująco: „Wyniki owych badań poddają w wątpliwość, jak wiele jeszcze można odkryć przy zastosowaniu podejścia selekcyjnego wymiatania, a także napełniają nas sceptycyzmem, jeżeli chodzi o potwierdzenie osiągnięć w ramach dotychczasowych badań”.”.

Należy też przypomnieć,że niedawne odkrycia podważyły wyznawany latami pogląd dotyczący nabywania lekooporności. Zjawisko, które miało potwierdzać założenia neodarwinistów, zamiast okazać się zjawiskiem opierającym się na tzw. ‚wyścigu zbrojeń’ pomiędzy drobnoustrojami i ludzmi atakującymi je antybiotykami, okazało się być dostosowaniem w ramach normy reakcji na środowisko.

Innymi słowy drobnoustroje posługiwały się tymi strategiami na długo zanim ludzie pojawili się na Ziemi i wynalezli swoje leki!

bioslawek.wordpress.com/2011/09/12/czy-nabywanie-opornosci-na-antybiotyki-i-pestycydy-dowodzi-makroewolucji/#more-290

skroc.pl/4ac2

„„Naukowcy z kanadyjskiego McMaster University wykazali, że lekooporność jest

naturalnym zjawiskiem, które o wiele, wiele lat poprzedza zastosowanie

antybiotyków w praktyce klinicznej. W artykule opublikowanym w Nature powołują

się na przykład antybiotykooporności sprzed co najmniej 30 tys. lat.(…)”

LEKTURA UZUPEŁNIAJĄCA:

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033804&MID=%3Cj7opeg%24i1j%241%40inews.gazeta.pl%3E

usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033518&MID=%3Cj5d2hg%24c9a%241%40inews.gazeta.pl%3Epozdrawiam.

pozdrawiam.

Bez kategorii

Jak długo człowiek chodzi po ziemi?

Jak długo człowiek chodzi po ziemi?

Niedawno po latach powróciłem do moich zainteresowań antropologią fizyczną. Przy okazji analizowania anatomii ludzi tzw. „archaicznych”, współczesnych i australopiteków (afrykańskich wymarłych małp południowych skroc.pl/b44f ) doszedłem do porównywania czaszek Aborygenów klasycznych do czaszek ludzi „archaicznych” i Europejskich.

skroc.pl/40c3

Przy okazji przypomniałem sobie, że według oficjalnego stanowiska pewnego działu nauk teoretycznych, które zajmują się szeroko pojętą antropologią, przodkowie Aborygenów dotarli do Australii jakieś 49-50 000 lat temu.

Natomiast Tasmanię zasiedlili rzekomo około 10 000 lat temu.

Ale co jest najdziwniejsze: kiedy w XVI-XVII wieku przybyli tam pierwsi Europejczycy, to Australię zamieszkiwało jedynie jakieś 300-400 000 Aborygenów, inne zródła mówią o 750-780 000, natomiast Tasmanię zamieszkiwało tylko około 5-10 000 Aborygenów!

upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/c0/Australian_states_history.gif

skroc.pl/796e

Dziwne to statystyki i nie wiadomo na jakich podstawach naukowych przeprowadzone. Nie chodzi mi o statystyki związane z ilością Aborygenów w momencie, gdy pojawili się tam Europejczycy, ale o te związane z szacowanym czasem kolonizacji Australii i Tasmanii przez przodków Aborygenów, których zastali Europejscy kolonizatorzy.

Zanim napiszę co mnie w tym wszystkim tak bardzo zadziwia, a to będzie konkluzja tego wpisu, to najpierw opiszę tutaj ciekawą teorię, którą ewolucjonista Jared Diamond opisał w swojej znanej pozycji „Trzeci Szympans” w rozdziale osiemnastym tej książki.

skroc.pl/2cef

Jared Diamond napisał, że najbardziej spektakularnym wydarzeniem jeżeli chodzi o kolonizację lądów przez naszych przodków było zasiedlenie obu Ameryk.

Początek ekspansji miał mieć rzekomo miejsce około 20 000 lat temu, gdy to przodkowie Indian najpierw przekroczyli Cieśninę Beringa, następnie 10-12 000 lat temu, na wysokości styku dzisiejszych granic Ameryki Północnej i Kanady weszli do Nowego Świata i go szybko skolonizowali.

Następnie w przeciągu około 1000 lat mieli oni zasiedlić obie Ameryki i bezpośrednio przyczynić się do eksterminacji tamtejszej megafauny.

Przed przybyciem człowieka do Nowego Świata żyło tam wiele potężnych zwierząt: mamuty , mastodonty, glyptodonty, bobry wielkości niedzwiedzia, szablozębne koty, lwy, gepardy, wielbłądy, konie, ogromne leniwce naziemne i wiele innych gatunków, których już nie ma na świecie.

Jedna z uznanych teorii zagłady tej megafauny (którą popiera też Jared Diamond) nosi nazwę „Blitzkriegu” autorstwa geologa Paula Martina.

Uważa się, że pierwsi ludzie, którzy dotarli do obu Ameryk w krótkim czasie wytępili megafaunę, co zajęło nie więcej niż właśnie 1 000 lat.

Stanowiska archeologiczne informują uczonych, że po około 1000 lat od chwili kolonizacji obu Ameryk broń kolonizatorów/myśliwych nagle się zmienia na nieprzystosowaną do łowienia grubego zwierza, a zapis kopalny informuje,że w tym mniej więcej czasie w Ameryce Północnej wyginęło około 73%, natomiast w Ameryce Południowej 80% wielkich ssaków!

Wspomniany geolog Paul Martin twierdzi, że przodkowie Indian trafili na istne Eldorado, gdy przybyli do Ameryki Północnej.

Obfitość niepłochliwych i wielkich zwierząt, które nigdy nie widziały człowieka, przez co padały łatwym łupem, przyczyniła się do gwałtownego przyrostu naturalnego populacji kolonizatorów, a w efekcie do jeszcze większego zapotrzebowania na żywność.

Na pierwszy ogień miały iść właśnie wielkie ssaki, co w połączeniu z łańcuchową reakcją polegającą na eliminacji całych łańcuchów pokarmowych, zdaniem Martina, przyczyniło się do ich błyskawicznej w skali geologicznego czasu zagłady.

Jak każda teoria i tezy Martina zostały poddane ostrej krytyce naukowców, którzy widzą to wszystko inaczej.

Dla potrzeb mojej argumentacji przejdę do najbardziej istotnych zarzutów. Krytycy zadawali następujące pytania:

-Czy niewielka gromada kolonizatorów mogła rozmnożyć się wystarczająco szybko, żeby zaludnić półkulę, na której leża obie Ameryki w ciągu 1000 lat?

-Cy mogli oni rozmnażać się i rozprzestrzeniać wystarczająco szybko aby pokonać prawie 13 000 kilometrów w czasie 1000 lat?

-Czy tzw. myśliwi z Clovis, którzy mieli dać początek całej populacji Indian obu Ameryk byli rzeczywiście pierwszymi ludzmi, którzy dotarli do Nowego Świata?

Odnosząc się do dzisiejszych obserwacji Jared Diamond zaczyna uzasadniać teorię, którą popiera. Twierdzi,że zagęszczenie pośród współczesnych łowców zbieraczy, nawet na obfitujących w zwierzynę terenach, nie przekracza czterech osób na dziesięć kilometrów kwadratowych.

Biorąc pod uwagę szacunki mówiące,że cały obszar zdolny do zamieszkania i polowań w Nowym Świecie w tamtych czasach wynosił jakieś 26 000.000 kilometrów kwadratowych, uważa się,że mogło tam żyć jakieś 10 000.000 myśliwych po jego zaludnieniu.

Następnie Jared Diamond powołuje się na współczesne przykłady kolonizowania nowych obszarów (w książce przytacza te przykłady) i zaznacza, że tempo wzrostu populacji może osiągać w takich przypadkach 3,4% rocznie, co odpowiada temu, że każda para pozostawia czworo przeżywających dzieci, a średni czas pokolenia wynosi 20 lat.

Wobec takiego tempa przyrostu naturalnego początkowa populacja złożona z 100 łowców zbieraczy, którzy skolonizowali Nowy Świat rozmnażałaby się do liczby 10 000.000 „obywateli” przez 340 lat! A więc łowcy z Clovis mogli z łatwością rozmnożyć się do liczby 10 000.000 osobników w ciągu 1 000 lat, a nawet do liczby kilkudziesięciu milionów osobników!

Następnie Jared Diamond odpowiada na kolejne pytanie: Czy przodkowie pionierów z Edmonton mogli dotrzeć do południowego krańca Ameryki Południowej w ciągu 1000 lat? Odległość w linii prostej wynosi 13 000 kilometrów, więc musieliby przebywać około 13 kilometrów rocznie, aby przebyć tą odległość w 1000 lat.

Każdy wprawny współczesny łowca mógłby z łatwością pokonać taką odległość jednego dnia i nie ruszać się z miejsca przez pozostałe 364 dni!

Przy dopasowaniu tych faktów do bardziej współczesnych obserwacji migracji dziewiętnastowiecznych Zulusów z południowej Afryki, których zasięg osiągał 5000 km. w ciągu 50 lat te szacunki i oparte na nich wnioski,co do założeń,że przodkowie współczesnych Indian mogli czegoś takiego dokonać są nad wyraz racjonalne!

Jak dotąd dowody archeologiczne, geologiczne, a co najważniejsze genetyczne wskazują jasno, że ludzie z Clovis byli jedynymi kolonizatorami Nowego Świata.

Przejdzmy teraz do kolejnego etapu naszych rozważań. Daruję sobie inne rozważania związane z Teorią ‚Wielkiego Zabijania’, ponieważ o tym każdy sam może sobie poczytać w książce Jareda Diamonda. Można tylko zaznaczyć,że harmonizują one uzupełniając argumentację, jaką w niniejszym poście przytoczyłem.

Szacuje się, że w XV w. Amerykę zamieszkiwało około 47 000.000 Indian, w tym aż 42 000.000 przypadały na Amerykę Południową i Środkową, a tylko 5 000.000 na terytoria położone w kierunku północnym od granic dzisiejszego Meksyku.

A teraz przypomnijmy sobie ilu Aborygenów zastali w XVI-XVII wieku Europejscy Kolonizatorzy, gdy przybili do Australii i Tasmanii. W Australii 300-400 000, a według innych szacunków 750-780 000. Natomiast w Tasmanii około 5-10 tysięcy.

Tasmania jest krajem zasobnym w zwierzynę lądową i wodną, więc z przyrostem naturalnym nie powinno być tam kłopotów.

Zważywszy na fakt iż według założeń pierwsi Aborygeni Tasmańscy dotarli tam jakieś 10 000 lat temu, wydaje się bardzo dziwne,że po przybyciu Europejczyków żyło ich tam

Bez kategorii

„Nasi wnukowie będą bogami”-twierdzi Michio Kaku

W związku z zapowiedzią wydrukowania w dniu jutrzejszym w „Magazynie Świątecznym” –Gazety Wyborczej wywiadu ze Michio Kaku (znanym fizykiem i popularyzatorem nowatorskich koncepcji naukowych) – pt.: „Nasi wnukowie będą bogami” – dokonuję próby otwarcia już dzisiaj dyskusji na temat takiej wizji. Po raz kolejny namawiam do zapoznania się z …hm .. powiedzmy … tzw. „silną wersją” teorii o znaczeniu i sensie istnienia ludzi, tzn. zachęcam do zaglądnięcia pod www.biocosm.org/

Ów James Gardner jest cytowany w haśle pt.: Antropic Principle w Wikipedii dostępnym pod.: en.wikipedia.org/wiki/Anthropic_principle ~ Andrew Wader

27715

Komputer przeszedł Test Turinga

Cleverbot, który niedawno pojawił się w mediach jako program, który twierdzi, że jest jednorożcem, ostatnio dokonał czegoś naprawdę niezwykłego. Przeszedł Test Turinga:

www.newscientist.com/article/dn20865-software-tricks-people-into-thinking-it-is-human.html

www.geekosystem.com/cleverbot-passes-turing-test/

Rozmawiając z 1334 osobami, przekonał 59,3% z nich, że jest człowiekiem. Biorąc pod uwagę, że przeciętny człowiek potrafił przekonać 63,3% rozmówców, że jest człowiekiem, poziom Cleverbota najwyraźniej jest podobny.

Co z tego wynika? Cleverbot rozmawia w sposób dosyć chaotyczny, przeskakując z tematu na temat i sprawiając wrażenie osoby niezbyt mądrej i raczej szukającej rozrywki, niż jakiejś sensownej konwersacji. Ale sprawiając wrażenie osoby. Wygląda więc na to, że Test Turinga podąży tą samą drogą, co wszystkie dotychczasowe „oznaki inteligencji maszyn”, takie jak dowodzenie twierdzeń, gra w szachy czy odpowiadanie na pytania zadawane w języku naturalnym: gdy tylko pojawiają się maszyny potrafiące to robić, przestaje być to uznawane za oznakę inteligencji.

en.wikipedia.org/wiki/AI_effect

Bez kategorii

Czy nabywanie lekooporności dowodzi ewolucji?

NEOmitomani (NEOdarwiniści) aby „dowodzić” możliwości zachodzenia ewolucji często odwołują się do argumentacji ze złej analogii. Takim „argumentem ze złej analogii” jest postulowanie , że nabywanie oporności na leki przez mikroorganizmy dowodzi zachodzenia ewolucji (np. człowieka od malpy). Antybiotyki, i inne leki, potrafią zatruwać (inhibicja) i paraliżować działanie wielu czynników biochemicznych. Mutacje w pewnych domenach tych czynników powodują ,że odpowiednie domeny tracą powinowactwo do jakiegoś inhibitora i w ten sposób uodparniają się na jego zabójcze dla nich działanie, często dając mutantowi przewagę selekcyjną (która nie zawsze wychodzi całej populacji na dobre,ponieważ nagły wzrost populacji najczęściej przyczynia się do zniszczeń ,zachwiania harmonii i wielkiego głodu). Rozważmy zasadność argumentacji SAMOdziejców na przykładzie gyrazy. Zatrucie tego enzymu jakimś lekiem powoduje sparaliżowanie prawidłowego funkcjonowania aparatu replikacyjnego (DNA) u prokariontów ,więc leki mające takie możliwości są dobrodziejstwem w rejonach dotkniętych infekcjami, które są powodowane poprzez różne typy mikroorganizmow.

Gyraza posiada pewne domeny ,które są powinowate do łaczenia się z pewnymi cząsteczkami ,ktore działają na nie jako inhibitory i paraliżując ich pracę. Mamy tutaj do czynienia z utratą funkcji (informacji). Jednak te molekularne nożyce w dalszym ciągu pozostają molekularnymi nożycami (nie ewoluują w nic innego) -to znaczy zachowują swoją tożsamość biochemiczną. Więc gdzie tutaj analogia do „transformacji jaszczurek w konie i szczura w woznicę” ? Czy taka „argumentacja” nie przypomina raczej bajeczki o Kopciuszku niż poważniej naukowej argumentacji ?

No tak ,ale przecież ‚na bezrybiu i rak ryba’.

pl.wikipedia.org/wiki/Gyraza_DNA

Topoizomeraza działa tak:

Proszę mi teraz wytłumaczyć w jaki sposób odblokowanie możliwości blokowania (przez antybiotyki,leki tzn. inhibitory) tych „molekularnych nożyczek napędzanych energetycznymi nukleotydami” może zmienić ich funkcję ? Analogia: jak zepsucie gwintu w nożycach elektrycznych ,ktory umożliwiał wkręcanie blokujacej działanie tych nożyc śrubki może zmienić owe nożyce np. w wiertarkę?[/b]

http://helicase.pbworks.com/f/topoisomerase%20movie.gif

http://helicase.pbworks.com/f/1239426779/Topoisomerase_II.png

Topoizomerazy biorą udział między innymi podczas replikacji DNA– W (nieredukowalnie zlożonym) kompleksie replikacyjnym DNA:

http://www.pustakalaya.org/wiki/images/646/64629.png

pozdrawiam.

Bez kategorii

Czy tautologią mozna podważac analogię?

Z pl.sci.biologia:

Pszemol <Pszemol@PolBox.com> napisał(a):

> > Już Cię naprowadzam.

> >

> > Jeśli twierdzisz, że Burek jest psem a nie kotem to wymagam od Ciebie abyś

> > uzasadnił mi na jakiej podstawie twierdzisz, że Burek jest psem. Nie pytam

> > Cię

> > o to abyś mi wymienił części z których Burek jest zbudowany tylko o

> > podanie

> > listy cech jakie musi wypełnić obiekt aby być nazwanym psem i odróżnienie

> > go od kota.

> >

> > KK:

> >

> > Mówisz i masz:

> >

> > pl.wikipedia.org/wiki/Desygnat

> >

> > DEFINICJA: (określenie) – wypowiedź o określonym kształcie, w której

> > informuje

> > się o znaczeniu danego wyrażenia językowego drogą wskazania innego

> > wyrażenia

> > przynależącego do danego języka i posiadającego to samo znaczenie.

> >

> > DESYGNAT: każdy konkretny obiekt pasujący do nazwy, lub ściślej –

> > każda rzecz

> > oznaczana przez dany wyraz, pojęcie lub znak. Na przykład desygnatem słowa

> > „pies” jest obiekt o którym można zgodnie z prawdą powiedzieć, że jest

> > psem.

> >

> > A DESYGNATEM KAZDEGO SILNIKA JEST SILNIK (urządzeniee mające wszystkie

> > cechy

> > uerzadzenia zaawansiowanego technicznie i inteligetnie zaprojektowanego).

> > Np.

> > co juz wielokrotnie wykazalem i z czym sie poniekad zgodziles–pompa

> > jonowa do

> > produkcji ATP. A więc króg się zamyka.

>

> A masło jest maślane…

To jest nielogiczny argument ze złej analogii. Stwierdzeniem TAUTOLOGICZNYM

usiłujesz podważać odwolanie się do ANALOGII czyli–usiłujesz podważać

powszecnie przyjete logiczne definiowanie na podstawie odwoływania się do

DESYGNATOW. Innymi słowy usiłujesz podważac fakt iż SILNIKI są SILNIKAMI.

USIłUJESZ PODWAZAC FAKT IZ POMPA JONOWA ATPazy JEST ZGODNA Z DEFINICJA

OBROTOWEGO SILNIKA ,KToRY POPRZEZ WAł NAPeDZA KONKRETNE URZADZENIE.

pl.wikipedia.org/wiki/Silnik

„W zdecydowanej większości urządzeń energia mechaniczna wytwarzana przez

silnik odbierana jest od obracającego się wału silnika i jest wykorzystywana w

postaci pracy mechanicznej lub zamieniana na energię elektryczną. W silnikach

takich jak np. silnik rakietowy lub silnik liniowy efektem działania silnika

jest energia ruchu postępowego.”

A wiec pytania pozostaja w mocy:

1)Dlaczego urzadzenia molekularne majace cechy zaawansowanego projektu nie dowodzą inteligetnego projektu (SAM STWIERDZILES ,ZE NIKT NIE PRZECZY IZ TAKIE URZADZENIA MAJA CECHY ZAAWANSOWANYCH TECHNICZNIE OBIEKTOW INTELIGETNIE ZAPROJEKTOWANYCH).

2)Jakie dodatkowe cechy pompy jonowej ATPazy ,oprócz tych ,które świadczą iż jest ona analogiem silnika rotacyjnego ,który poprzez wal napedza jakieś urzadzenie (a wiec inteligetnie zaprojektowanego urzadzenia zaawansowanego) trzeba by wymienić ,aby uzyskać „KOMPLENTA LICZBE CECH POTRZEBNA DO UZNANIA TEJ STRUKTURY ZA INTELIGETNIE ZAPROJEKTOWANE URZADZENIE MOLEKULARNE”?

Na tym „maśle maślanym” oparłeś reszę wywodu ,więc wystarczyło (jak powyżej)

w banalny sposób podważyć kolejny ALO-GIZM ,który wyprodukowaleś.

pozdrawiam.

Bez kategorii

Jesli Wielki Wybuch mial miejsce

15 mld lat temu,to najprawdopodobniej jest to proces cykliczny.

Wszechswiat rozwija sie do pewnego momentu a nastepnie zaczyna sie kurczyc i nastepuje kolejny Big Bang.

Czas dla nas zaczal istniec od momentu ostatniego Big Bangu,bo nie mozemy sobie wyobrazic co bylo wczesniej.

Dosc dobrze przezwyczailismy sie do cyklicznosci por roku,ale jakis motyl ktory zyje kilkanascie dni nie kuma,ze za kilka miesiecy to miejsce w ktorym przebywa bedzie skute lodem.

Oczywiscie bardzo przypadkowo powstaje zycie we wszechswiecie i mozliwe ze calkiem prozaicznie sie konczy gdy stracimy mozliwosc rozmnazania sie.

W wiekszosci wysoko rozwinietych krajow ludnosci ubywa lub przybywa minimalnie dzieci imigracji.

en.wikipedia.org/wiki/Big_Bang

Bez kategorii

Definicja projektu według lamesza ‚lameszologia’.

Rewelacja z pl.sci.biologia:

http://creationism.org.pl/images/artykuly/flgm1.jpghttp://creationism.org.pl/images/artykuly/flgm2.png

Kto się załozy–bo ja stawiam na to ,że Lamesz (mistrz świata w dyskutowaniu z zasadami logiki ,zanim jeszcze nabędzie z nimi obycia) będzie wbrew powszechnie uznanym faktom w dalszym ciagu produkowal swoje madrości. No cóż jezeli Lamesz jest mądrzejszy od ZASAD LOGIKI ,to ja jestez zbyt ‚głupi’ ,zeby dyskutować z Lameszem i jego LAMESZOLOGIA. Informuję więc iż zamikam dyskusję z tym ‚geniuszem’ i jego ‚nowatorskimi rewelacjami’ na temat zasad logiki ,definiowania ,desygnatow ,pojec,przedmiotow ,silnikow ,ssaczego ucha………

> Pompa jonowa jest silnikiem i ma swoje DESYGNATY posród zaawansowanych

> technicznie urzadzeń wytworzonych przez inteligetne istoty:

Lamesz:

Na marginesie: bardzo namiętnie ostatnio używasz słowa „desygnat”, ale

trochę bez sensu. Przedmioty nie mogą mieć desygnatów. To pojęcia mogą

mieć desygnaty i wtedy te desygnaty pojęć to przedmioty. Więc pompa

jonowa….

KK:

To nie jest stwierdzenie „na marginesie”. To jest kolejny wyraz marginalnych

pogladów ,ktore już na Sfini określalem (nie tylko ja) ,jako ‚LAMESZOLOGIA”.

www.sfinia.fora.pl/genesis,36/definicja-projektu-richarda-dawkinsa-ostateczny-boeing-747,5622.html

TO jest kolejny przykład lekceważnie przez ciebie ZASAD LOGIKI i metodologii

,a z A-LOGICZNYM wnioskowaniem nie sposwób dyskutować ,pozostaje tylko

zdementować sofizmamty WOBEC WSZYSTKICH i dac sobie spokow z (jak się wydaje

na ten czas) NIEREFORMOWALNYMI PRZYPADKAMI..

Zawsze ci pisałem ,żebyć najpierw zapytał google czy twoje ‚rewelacje’ są

zgodne z rzeczywistością:

pl.wikipedia.org/wiki/Poj%C4%99cie

POJECIE – abstrakcyjny, myślowy odpowiednik PRZEDMIOTU. Po ZDEFINIOWANIU

pojęcie staje się terminem.

W logice niesie znaczenie nazwy generalnej.

pl.wikipedia.org/wiki/Przedmiot

PRZEDMIOT:

Przedmiot, OBIEKT (łac. obiectum) – jedno z podstawowych pojęć ontologii, w

języku potocznym określany jako „COS” lub „COKOLWIEK”. Nie należy go mylić z

przedmiotem poznania.

pl.wikipedia.org/wiki/Przedmiot_poznania

PRZEDMIOT POZNANIA :

‚Przedmiot poznania – to, co jest poznawane przez podmiot poznający[1]; to, do

czego odnoszą się akty świadomości (jakiejkolwiek władzy poznającej)[2]. Jest

podstawowym pojęciem epistemologicznym. Przedmiotem poznania może być niemal

każdy byt: istota żywa, przedmiot, ale i abstrakcyjne pojęcie (stan rzeczy).

Przedmiotem poznania może być tylko to, co faktycznie istnieje.’

a wiec silniki molekularne sa przedmiotami i zaliczaja sie do FAKTYCZNIE

ISTNIEJACYCH PRZEDMIOTOW (POJEC) PODJEGAJACYCH BADANIU.

pl.wikipedia.org/wiki/Nazwa_og%C3%B3lna

NAZWA GRENIALNA:

(Nazwa ogólna)

Nazwa ogólna – nazwa, która posiada więcej niż jeden desygnat.

pl.wikipedia.org/wiki/Desygnat

DESYGNAT:

– każdy konkretny obiekt pasujący do nazwy, lub ściślej – każda rzecz

oznaczana przez dany wyraz, pojęcie lub znak. Na przykład desygnatem słowa

„pies” jest obiekt o którym można zgodnie z prawdą powiedzieć, że jest psem.

Desygnatem nazwy N języka J, przy określonym jej znaczeniu, jest każdy

przedmiot P, o którym, zgodnie z prawdą, nazwę N można orzec.

A więc PIES jest PSEM ,RZEKA -> RZEKA ,a SILNIK – >SILNIKIEM.

pl.wikipedia.org/wiki/Denotacja

DENOTACJA:

Denotacja – zakres danej nazwy, tj. zbiór jej desygnatów, czyli obiektów, o

których powiedzenie „To jest N.” będzie zdaniem prawdziwym. Denotacją nazwy

„kot” jest zbiór wszystkich (przeszłych, obecnych i przyszłych) kotów.

A WIEC SILNIKI MOLEKULARNE NALEZA DO GRUPY WSZYSTKICH SILNIKOW ,JAK KOTY (LWY

,TYGRYSY SZABLOZEBNE). Rzeki do rzek (bez róznicy czy jest to rzeka lawy

,smoły czy wody). Wszystkie SILNIKI (molekularne i nie molekularne) należą z

definicji i doświadczenia to obiektów technicznie zaawansowanych inteligetnie

zaprojektowanych ,do których powstania konieczna jest inteligętna i madra

istota. Koniec kropka.

Lamesz:

która jest silnikiem, nie może mieć desygnatów. Desygnaty mogła

by mieć „pompa jonowa”, która jest pojęciem z zakresu biologii komórki.

KK:

http://creationism.org.pl/images/artykuly/flgm2.png

http://www.biotechnolog.pl/molekula/img/syntaza-atp.gif

http://i.wp.pl/a/f/jpeg/24904/tygrysek390.jpeg

http://koci_serwis.w.interia.pl/pers1.jpg

Nieprawda. Tym samym mógłbyś twierdzić ,że wszelkie silniki (wodne

,wiatrowe,elektryczne) ,ktore poprzez wał napędzają jakieś urządzenie nie są

SILNIKAMI ,ponieważ ich FUNKCJA oraz MATERIALY z których sa wykonane jest

inna. Silniki molekularne choc zlozone z innych materiałow ,co silniki

wytwarzanie przez ludzi MAJA WSZYSTKIE CECHY SILNIKOW (startor, rotor ,waly

przenoszace sole rotacji, dzialaja jak pompy, jak silniki motorowki, jak

foremki do produkcji ATP). Koniec kropka.

pl.wikipedia.org/wiki/Definicja

DEFINICJA:

‚Definicja (łac. definitio – określenie) – wypowiedź o określonym kształcie, w

której informuje się o znaczeniu danego wyrażenia językowego drogą wskazania

innego wyrażenia przynależącego do danego języka i posiadającego to samo

znaczenie.’

Widzę nie rezygnujesz? ;-).

pozdrawiam.

25240

Po szachach nadchodzi czas na grę „go”

Kilka lat temu, po tym gdy jasne stało się, że komputery (nawet biurkowe) przerosły w grze w szachy profesjonalnych mistrzów podjęte zostało następne wyzwanie – gra Go.

Gra ta ta o wiele prostrze (i matematycznie bardziej eleganckie) zasady, a jest przy tym o wiele bardziej złożona z obliczeniowego punku widzenia – o wiele większy branching factor, jakies 10^100 RAZY więcej kombinacji niż w szachach, wiecej ruchów na rozgrywke (około 200), większaplansza (361 pól), trudniejsza evaluacja stanu planszy.

O samej grze więcej tutaj: en.wikipedia.org/wiki/Go_%28game%29.

Jeszcze kilka lat temu najlepsze programy grające w Go nie były w stanie nawiązac równej gry nawet z amatorem. Były beznadziejne. Dosłownie 2-3 lata temu dzięki nowej metodzie – Monte Carlo Tree Search udało się znacznie poprawić jakość gry. Małe klastry obliczeniowe osiągają już siłę około 4dan amatorskie grając z ludźmi na serwerach internetowych, a wiekszy klaster zdołał wygrać grę z zawodowcem gdy otrzymał od niego 7 tzw. „handicapów” . Handicapy to sposób ułatwiania gdy słabszemu graczowi, aby rozgrywka była bardziej interesująca (choć nie jest wtedy sprawiedliwa). Komputer (w uproszczeniu) otrzymuje możliwość wykonania pierwszych kilku ruchów na które przeciwnik nie odpwowiada. 7 handicapów dało komputerowi gigantyczną przewagę i nie ma co tutaj mówić o równiej grze, ale jeszcze niedawno nawet to było nie do pomyślenia. System handicapów jest często stosowany podczas treningów w Go, ponieważ gra ta oferuje tak wielkie zróżnicowanie poziomów graczy, że wiekszość gier towarzyskich była by mało ciekawa – ciut silniejszy gracz łoiłby słabszego, tak że ten nie wiedziałby co się dzieje.

Tradycyjnie za maksymalną liczbę handikapów uznaje się 9, co nie oznacza, że wygranie z azjatyckim zawodowcem na 9 handicapach jest łatwe. Zejście poniżej 9 handikapów podczas gry z zawodowcem to już olbrzymi sukces – można piwiedzieć, że komputery „wiedzą już o co chodzi” w Go. Do nawiązania równej walki jeszcze długa droga, zwłaszcza, że mówi się, że najtrudniejsza bariera trudności to ta pomiędzy 1 handicapem, z równą grą. Czekam na dalsze sukcesy.

Aha, Ilośc kobminacji jest tak wielka, że postęp w przyspieszaniu i zrównoleglaniu komputerów niewiele tutaj wnosi. Sposób na lepszą grę komputera w Go musi opierać się na coraz sprytniejszym algorytmie, a nie coraz wiekszej mocy obliczeniowej.

O komputerach i go: en.wikipedia.org/wiki/Computer_Go#Recent_results

Swoją drogą ciekawe, że mózg zawodowego gracza w Go (większośc mieszka w Azji, bo tylko tamtejsze kraje utrzymnują ligi w tym sporcie) jest w stanie tak bardzo zdystansować najlepsze komputery i najbardziej wyrafinowane algorytmy, zwłaszcza, że umiejętność gry w Go to czysto matematyczno-kombinatoryczna zdolność, a nie biologiczno-kulturowo-ewolucyjna umiejetność jak np. rozumienie języka (z którym komputery też mają problem).

Strzelałbym, że minie jeszcze kilkanaście lub kilkadziesiąt lat zanim komputer wygra w Go z zawodowcem w równej grze.

Bez kategorii

Utoya – trudne zagadnienie psychiatryczne i socjol

Jak się okazuje, aby żyć we współczesnym świecie, aby rozumieć co się dzieje, coraz bardziej trzeba być niemal, że naukowcem i to wyspecjalizowanym w zakresie takich dziedzin wiedzy jak psychiatria, psychologia, socjologia i ekonomia.

Zachodzi pytanie, na jakie zaburzenie psychiczne cierpi 32-letni Norweg Anders Behring Breivik .. [ Można prześledzić klasyfikację np. pod.: pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenia_psychiczne ]

Są jednak trudniejsze pytania, np. na ile osoba zwichrowana potrafi utworzyć grupę osób podatnych na jej zwariowane idee?

Czy po takim wydarzeniu zaistnieją w takim ugrzecznionym społeczeństwie zmiany?

Czy to jest unikalny wypadek, czy też raczej początek zdecydowanych działań grup skrajnie prawicowych? Czy współcześnie – na skali globalnej narasta ilość niezrównoważonych osób skłonnych dokonać takich spektakularnych wyczynów, które są aktami „nowego rodzaju terroryzmu” ?

Czy należy wiązać ugrzecznioną (jak do tej pory) mentalność Norwegów z ich przeszłymi cechami charakterologicznymi ( kolaboracja z Hitlerem w trakcie II wojny światowej, realizowanie różnych programów eugenicznych, itp… )

Czy moda na kryminały skandynawskie ( Larson, Millenium, itp. ) ma związek z fascynacją pokrętnymi typami osobowości. ~ Andrew Wader

Bez kategorii

Nowy wyścig w Kosmosie?

Od marca wokół Ziemi krąży mały, bezzałogowy, wielce tajemniczy wahadłowiec US Air Force X-37B. To drugi już pojazd tego typu – pierwszy przebywał w Kosmosie przez 7 miesięcy poprzedniego roku. Obserwatorzy zastanawiają się, po co właściwie siłom powietrznym USA taki pojazd? Oficjalnie – mówi się ogólnikowo o „rozwoju nowych technologii” Nieoficjalnie – wielu mówi o „kosmicznej broni” albo o satelicie szpiegowskim. Ale pojazd jest po prostu mały! Ładownia ma najdłuższy wymiar 2.1 m (rozmiary 2.1 × 1.2 m × ? m). Dziwne… A tu Rosjanie przyznali, że pracują nad podobnym pojazdem, a nawet rozeszły się plotki, że Chiny też… po co im pakować pieniądze w pojazdy wielokrotnego użytku tych rozmiarów? Czyżby rzeczywiście to były pojazdy studialne przed wybudowaniem większych? Ale z tego wynikałoby z kolei, że wahadłowce mają jednak przed soba przyszłość? Czy dlatego, że będa bezzałogowe, co znacznie zmniejszy koszta i kłopoty? Wiele się mowi o gwaltownym rozwoju samolotów bezzałogowych – także myśliwców! – w najbliższych latach. Czy to odprysk takiego wyścigu w Kosmosie? A może jednak… istnieje kosmiczna broń długa na 2 metry, o masie kilkuset kg? Hmmm…

www.wired.com/dangerroom/2011/02/russia-space-plane/

www.space.com/11031-secret-x37b-space-plane-launch.html

en.wikipedia.org/wiki/Boeing_X-37

22008

Przeobrażenie zupełne owadów a neodarwinizm.

http://susasverige.se/Calle/metazoa/Metamorphosis(E.Morales).jpg

[b]1.

Ewolucjoniści uważają, że trąbka ssąca u motyli to przekształcona para

odnóży (tak samo żuwaczki [aparat typu gryzącego], czy inne typy narządów

gembowych u owadów. Jak i czułki).

2.

Oni wierzą ,że owady wykształciły się z czegoś, co przypominało

„pradawną niby-stonogę”. Ze ten wspólny przodek składal się z wielu segmentów ciała

i na każdym z tych segmentów znajdowała się para odnóży. Następnie, jak

zapewniają, te segmenty zaczęły się zlewać i tworzyć głowę tułow i odwłok,

natomiast odróża z pierwszych kilku segmentów, po ich zlaniu się i utworzeniu

głowy, przekształciły się w narządy gębowe i czułki (narządy zmysłu).

pl.wikipedia.org/wiki/G%C5%82owa_owada

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/0/08/Evolution_insect_mouthparts.png/350px-Evolution_insect_mouthparts.png

„Ewolucyjne modyfikacje aparatów gębowych owadów

A-gryzący, B-gryząco-liżący, C-ssący, D-kłująco-ssący, a-czułki, c-oko złożone, mx-maxillae, md-mandibulae, lb-labium, lr-labrum”

portalwiedzy.onet.pl/45343,,,,gebowe_narzady_owadow,haslo.html

Pokaż tylko zdjęcia, filmy i mapy Jak szukać?

REKLAMA

Gębowe narządy owadów

Dodaj do notesu

Zoologia, Biologia

Gębowe narządy owadów, odnóża (przydatki) drugiego segmentu głowowego, przystosowane do pobierania pokarmu. Różne owady posiadają różne typy aparatów gębowych powstałych z przekształcenia podstawowych części narządu gębowego: wargi górnej, wargi dolnej, szczęk i żuwaczek.”

Uczeni obserwowali rozwój embrionalny owadów z przeobrazeniem zupełnym.

Np. motyli.

W jaju rozwijała się larwa, u której rzeczywiście obserwowano stadium

od, biedy interpretują, przypominające taką „niby-stonogę”, u której zlewały się poszczególne segmenty tworząc u

gąsienicy głowę z czułkami i narządem typu gryzącego. Czy ewolucjoniści udowodnili, ze

ontogeneza odzwierciedla tutaj filogenezę? Nie ,ponieważ to tylko złudzenie wywołane podobiństwem

pl.wikipedia.org/wiki/G%C5%82owa_owada Głowę owada tworzy jednolita puszka głowowa. Po stronie dolnej występuje otwór gębowy w otoczeniu trzech par różnie ukształtowanych przysadek gębowych.

Głowa nie wykazuje segmentacji u postaci dojrzałych. W rozwoju zarodkowym głowa powstaje z 6 segmentów:

1. arkonu wyposażonego w oczy złożone i oczy proste (z reguły od jednego do trzech)

2. segmentu czołowego (antenalnego) z parą czułków

3. segmentu wstawkowego bez przysadek

4. segmentu żuwaczkowego z parą żuwaczek

5. segmentu 1 pary szczęk, z członowatymi szczękami 1 pary

6. segmentu 2 pary szczęk, z członowatymi szczękami 2 pary

7.

http://static.howstuffworks.com/gif/butterfly-proboscis.jpg

U wielu owadów z przeobrażeniem zupełnym ,w tym u motyli, tylko gąsienica przez okres zanim stanie się poczwarką posiada wykształcone w stadium embrionalnym narzady gębowe i narzady zmysłu.

http://www.digitalphoto.pl/foto_galeria/gasienica.jpg

Kiedy gąsienica motyla przekształca się w

poczwarkę i otacza pancerzykiem zwanym kutikulą, to, w wyniku procesu zwanego

histolizą, następuje niemal całkowity rozpad ciała larwy. Specjalne komórki w

wyniku fagocytozy pochłaniają komórki pierwotnie tworzące ciało gąsienicy,

inne zaś degradują ciało larwy poprzez samounicestwienie, to znaczy apoptozę.

W wyniku tych zjawisk (a i jeszcze innych) działa ściśle kontrolowany przez hormony juwenilne proces

degradacji i przygotowywania w ten sposób „przerobionej” tkanki na „pokarm”

dla komórek tworzących imago (postaci dorosłej motyla).

W efekcie histolizy następuje całkowity rozpad tkanki larwalnej (łlącznie z narządami gębowymi i narzadami zmysłu , które wykształciły się podczas embriogenezy),

jedyne co pozostaje to układ nerwowy i część układu wydzielniczego dla hormonów

juwenilnych, które sterują całym procesem przeobrażenia zupełnego, oraz mała część układu oddechowego (tchawkowego).

Wnętrze poczwarki przypomina

na pewnym etapie tego złożonego procesu (histolizy) „jajko z płynną zawartością w jej

wnętrzu”.

Wówczas w ruch są wprawiane tak zwane dyski imaginalne. Sa to grupy

komórek ,z których wykształca się dorosła forma owada, to znaczy imago (te dysku imaginalne są już od poczatku obecne w ciele gąsienicy i dopiero podczas histogenezy ,w stadium poczwarki, zaczyna się z nich rozwijać imago.).

Tworzą się z nich zupełnie nowe części ciała, jak nowy układ pokarmowy,

narządy rozrodcze, których larwa nie posiada. Inny typ odnóży (właściwy

stawonogom,a nie gąsienicy). Nowa głowa i narządy gębowe oraz nowe narządy zmysłu (czułki), gdyż

poprzednie uległy histolizie (rozpadowi). Ten proces nazywamy histogenezą,

gdyż grupy komórek tworzące dyski imaginalne proliferują (dzielą się) dzięki

substancjom odżywczym dostarczonym im po procesie rozpadu (histolizie) ciala

gąsienicy.

Proszę zauważyć, że w przypadku procesów, jakie zachodzą w poczwarce nie

mamy etapu, gdzie kilka segmentów zlewa się w głowę owada doroslego (imago).

Czyli analogicznych do rozwoju embrionalnego/jajowego larwy. Po prostu stare

narządy gembowe i czułki się rozpadają, a na ich miejsce, z dysków

imaginalnych, zupełnie nowymi drogami, powstaje ‚mózgoczaszka’, narządy gębowe

(innego typu, bo larwa motyla ma narząd gębowy typu gryzącego, a imago motyla

typu ssacego [trabkę]).

Jak widać rozwój zachodzący w poczwarce, tzw, holometabolia (czy jak kto

woli holometamorfoza) w żaden sposób nie jest analogiczny do zakładanego

modelu ewolucji owadów!

Nie ma tutaj zadnego zlewania się poszczególnych segmentów ciała!

http://www.enchantedlearning.com/zgifs/Zebraswpupa.GIF

Należy zadać sobie pytanie; jak u owadów z przemianą pokoleń

posługujących się przeobrażeniem zupełnym nastąpił przeskok od zwykłego

larwalnego rozwoju w jaju, w przebiegu którego obserwujemy zlewanie się kilku

segmentów ciała w głowę owada, do skomplikowanej holometamorfozy, która

zachodzi w poczwarce?

W jaki sposób wogóle wyewoluowała holometamorfoza skoro ten proces od

poczatku musi być kompletny i doskonały?

Co by się stało z poczwarką ,gdyby posiadała tylko geny sterujące

histolizą, a jeszcze nie posiadała genów sterujących histogenezą?

Jak taka ‚forma przejściowa’ mogłaby przezyć kidy nie posiadała genów umożliwiających powstanie od zera zupełnie

nowego układu pokarmowego?

Zupełnie nowej, innej niz u larwy, głowy oczu (złozonych), czułków ,czy narządów

gębowych?

Jak forma dorosła moglaby przezyć zanim wyeoluowaly geny kodujace narządy rozrodcze, które posiada tylko imago (choć zdarza się posród owadów neotenia, ale larwy neotenicznei tak potrafią się przeobrazoć w formę imaginalną. A więc w tym zjawisku ratunku dla neodarwinizmu nie ma !)?

Zupełnie inny tułów i odnóża?

http://www.enchantedlearning.com/zgifs/Zebraswallowtail.GIF

Skrzydła?

Odpowiedniego układu hormonalnego?

Czy w świetle tych naukowych faktów można uczciwie twierdzić,ze narząd

gębowy motyla (ssący) jest homologiczny do narządu gębowego gryzącego, uważanego za

bardziej prymitywny i pierwotny, gąsienicy?

Biorąc pod uwagę opisany proces holometaboli, to czy mozna uczciwie

twierdzić, że motyle czułki i narządy gębowe, oraz elementy tułowia, to

polączone poszczególne segmenty i odnóza kroczące wspólnego przodka owadów, który

przypominał prymitywną niby-stonogę?

Przecież larwa, u której w rozwoju embrionalnym widzi

Bez kategorii

Łódką po morzach Tytana

Łódką po morzach Tytana – w poszukiwaniu organizmów oddychających wodorem i zjadajacych acetylen… Wśród trzech misji kosmicznych, które NASA właśnie rozważa, chcąc zrealizowac jedną z nich w 2016, znalazła sie właśnie taka!

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/70/TSSM-TandEM-Lander.jpg/250px-TSSM-TandEM-Lander.jpg

Ta niezwykła łódka ma opaść na Morze Ligei, morze metanu, zwane przez niektórych także jeziorem. Duże to by było jezioro – ponad 400 km średnicy. Oto radarowy obraz powierzchni Tytana z jego morzami-jeziorami: Morze Ligei ( Ligeia Mare) to te duże na prawo od środka.

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/e8/PIA10008_Seas_and_Lakes_on_Titan.jpg/300px-PIA10008_Seas_and_Lakes_on_Titan.jpg

Sonda ma badać m.in. cyrkulację metanu na Księżycu: może być pierwszą spondą kosmiczną na którą spadie nieziemski deszcz! A mając na pokładzie spektrometr masowy, będzie starannie analizować skład atmosfery i morza pod katem występowania niezwykłych sygnatur chemicznych, mogących także świadczyć o występowaniu na Tytanie… życia! Tak, jest koncepcja zakładająca, ze istnieją tam organizmy zjadające acetylen i oddychające wodorem! Co wiecej, niedobór acetylenu i rozkład wodoru w tytanowej atmosferze zdają się podtrzymywać te koncepcje!

Kontrkandydatami do realizacji są dwa inne projekty – marsjański lądownik sejsmiczny i urządzonko, skaczące po jądrze komety. Ja bedę jednak gorąco kibicował, by wybrano właśnie ten projekt. Nazwany TiME – Titan Mare Explorer.

www.newscientist.com/article/dn20459-nasa-floats-titan-boat-concept.html

en.wikipedia.org/wiki/TiME

P.S. A kim była Ligeja? Ano syreną, którą bóg rzeczny Acheloos spłodził z muzą. Nie wiadomo tylko dokładnie z którą: Melpomeną czy Terpsychorą.