Bez kategorii

Tato, a dlaczego?

gdyby tak ktos napisał książkę o tym jak łatwo wyrywamy z naszego krótkiego

życia kilka lat radosnego dorastania naszego dziecka – rozumiem matkę z „Na

skalnym Podhalu” która szła w pole … ale dziś? zostawiamy tak chętnie dzieci

na wiele godzin – one nie mają komu zadać pytań, na które to rodzic powinien

odpowiadać – nie znudzony i umęczony ale zaciekawiony.

Przyglądam się matkom, które postawiły wielkie domy i prowadzą w nich hodowlę

swoich dzieci – a same realizują się 😉 poza domem; przygladam się babciom,

które zajarzyły ze cos straciły i ze to już koniec „to sie nie wróci” i

wpadaja na wspaniłay pomysł – one sobie male wnuczątko zgarną i sobie zapewnia

troszkę wspaniałego kontaktu z dzieckiem, a rodzice niech wyjdą z domu;

dzieci traca na tym cały czas i nic nigdy im nie przywróci wspaniałego

dzieciństwa u boku rodziców, a nie kupionych zabawek oczywiście, i nikt ich

nie nauczy, że warto być ze swoim dzieckiem;

a rodzice – no cóż wczesniej czy później zauważa że coś najwspanialszego w

życiu przeputali na własne zyczenie i wtedy nie podziela się złotą mysla z

dziećmi ale ukradna im wnuki i beda się realizowac.

Nie ma nic wspanialszego w zyciu niz znaleźć sens w tym odpowiadaniu na

pytania naszemu dziecku – i potem cieszyć sie widzac w dorosłym człowieku

NASZEGO syna czy córkę.

Na wszytsko jest odpowiedni czas ale on mija!

Babcia jest dobra, przedszkole jest dobre ale nie zamiast tylko oprócz i nie

na 10-12h

– o żłobkach nie wspomne bo uważam że to instytucja dla matek które w żaden

sposób nie mogą się utrzymać i muszą tam oddawać dzieci – to lepsze wersja niż

na skalnym Podhalu 🙂

A ksiązka o pytaniach dzieci – super i bardzo potrzebna ale od rana do

wieczora, bo dziecko rzadko powtarza pytanie – jeśli rano nie odpowiemy to już

przepadło chyba że to jakies bardzo wazne z serii – czy mój piesek tez poszedł

do nieba?